Trzy blogi, trzy światy.
Gotowanie jest łatwe
Tam gdzie świeci słońce
Szydełko, igła i nitka
Nadciśnienie tętnicze - to trzeba wiedziec
Błonnik witalny - oczyszczający
Pij czystek
Zioła i zastosowanie ziół na co dzień.
Grupy ziół według zastosowania
Herbatki i mieszanki ziołowe
Kalendarz zbioru ziół
Jadalne kwiaty
Wędliny domowe
Poradnik początkującego, domowego masarza
Kresowiacy gotują
Jak zachować się w górach na szlaku z łańcuchami i klamrami
Co jemy w górach
Początkujący Tatromaniak
Skrócony przewodnik po Tatrach
Tatrzańskie dwutysięczniki oraz spis wszystkich ważnych szczytów, przełęczy, dolin.
Szlaki pokonane lub planowane
Orla Perć
Nordic walking
Nordic walking czy trekking?
Kontakt
Księga gości
 

Skrócony przewodnik po Tatrach

TATRY – przewodnik
 
Szlak czerwony oznacza ważny szlak grzbietowy.
Szlak niebieski – dalekobieżny szlak, który łączy wyjście szlaku z ośrodkami turystycznymi.
Szlak zielony – szlak prowadzący do miejsc ciekawych turystycznie.
Szlak żółty – szlak łączący inne szlaki (oznakowane innymi kolorami).
Szlak czarny – szlak występuje tylko w Polsce.
 

Dolina Kościeliska: Jaskinia Mylna
Jaskinia Mylna leży w zachodnim zboczu Raptawickiej Turni. Otwory wejściowe, położone około
130 m ponad dnem doliny, są dobrze widoczne z drogi, jaskinię znali więc górale i zbójnicy. Nazwę
swoją zawdzięcza licznym odgałęzieniom, tworzącym labirynt godny tego, w którym mieszkał
legendarny Minotaur. Ty na szczęście nie musisz zabierać nici Ariadny, gdyż korytarze zostały oznakowane. Natomiast przyda się dobra latarka - bez niej można zwiedzić tylko wstępne partie, gdzie przez Okna Pawlikowskiego dochodzi światło dzienne.
Jan Gwalbert Pawlikowski jako pierwszy skrupulatniejszy badacz jaskini nadał nazwy Wielkiej Izbie, Chórom oraz Białej Ulicy. On też zaproponował nazwę Błędna Jaskinia, choć potem, chcąc pozostać "w zgodzie z duchem języka górali", poprawił ją na Mylną.
Suma długości korytarzy wynosi 1300 m i radzimy trzymać się oznakowanych przejść. Przeciskanie się, chodzenie na kolanach i taplanie się w kałużach to wystarczające atrakcje i nie trzeba szukać dodatkowych emocji w samodzielnym penetrowaniu bocznych korytarzy jaskini. Tym bardziej, że nie wszyscy turyści szczęśliwie zakończyli taką przygodę - w 1945 r. zabłądził tu i zmarł z głodu ks. Józef Szykowski. Do zwiedzania udostępniono 270 m znakowanych szlaków Mylnej oraz dwie odnogi: czerwone trójkąty prowadzą do Chórów, a czerwone kółka niskim chodnikiem wiodą do Salki. Zwiedzanie jaskini zajmuje około 1 godz
 
Dolina Kościeliska: Jaskinia Obłazkowa
Jaskinia leży po drodze do Mylnej i aby ją zwiedzić, także trzeba mieć przy sobie co najmniej latarkę. Turystów przyciągają do tej niewielkiej groty ciekawe formy lodowe, występujące zimą, które tworzą się w Komorze Wstępnej dzięki stratyfikacji powietrza, tj. występowaniu warstwy ciepłego powietrza pod stropem, a zimnego na dnie.
 
Dolina Kościeliska: Jaskinia Raptawicka
Jaskinia Raptawicka znajduje się w zachodnim zboczu Doliny Kościeliskiej, 180 m powyżej dna.
Natura dobrze ukryła Raptawicką i nawet z bliska niełatwo dostrzec wejście.
Dotarcie do niego zajmuje około 30 min. Łańcuchy ubezpieczają strome, skalne odcinki drogi wiodącej do jaskini, gdyż zimą bywa tu ślisko. Wewnątrz dobrze jest mieć latarkę, bowiem światło dzienne dochodzi tylko do początkowych partii. W mrocznych korytarzach można spotkać nietoperze - gacka wielkoucha i mroczka pozłocistego. Grota słynie też z próby samobójstwa, której w 1928 r. chciał tu dokonać jeden z mieszkańców Zakopanego, oczywiście nieszczęśliwie zakochany. Amant wybrał wyjątkowo długi sposób zejścia z tego świata - zamurowanie się i śmierć głodową. Na szczęście głodówka rozjaśnia umysł i biedak doszedł do wniosku, iż gra nie warta świeczki, po czym zrezygnował z samobójczych zamiarów.
Rozgałęzienie szlaków 100 m powyżej Skały Pisanej
Szlak czerwony, potem czarny do Jaskini Raptawickiej, dojście 15 min - powrót 10 min; latarka bardzo przydatna, stopień trudności III.
Szlak czerwony do Jaskini Mylnej, dojście 10 min - powrót 10 min, zwiedzanie 1 godz., latarka niezbędna,
stopień trudności III
 
Dolina Kościeliska: Wąwóz Kraków
Należy do bardziej osobliwych miejsc w Tatrach. Równać się z nim mogą chyba tylko kaniony w Dolinie Nowej i w Dolinie Hawraniej, oba leżące na terenie ścisłych rezerwatów w Tatrach Bielskich. Woda wymyła tu wąską gardziel skalną w wapieniach jurajskim i kredowym, co zajęło wprawdzie trochę czasu, ale efekt jest niebywały. Różnorodność i bogactwo form skalnych przypominały turystom wąskie, tajemnicze krakowskie uliczki - stąd wzięła się nazwa. Jeżeli dobrze się przypatrzysz, może i ty - podobnie jak pierwsi turyści - dojrzysz Kościół Mariacki, Ratusz i Wawel. Z pewnością warto również odwiedzić Smoczą Jamę, jaskinię, do której trzeba wspiąć się po drabince. Nie można zapomnieć o latarce, bo choć jaskinia ma tylko 37 m długości, jej korytarz załamuje się szybko i ni stąd, ni zowąd zapadają jaskiniowe ciemności. Bez latarki lepiej ominąć jaskinię - ten wariant trasy ma ubezpieczenia w postaci klamer i łańcuchów, bowiem droga prowadzi eksponowaną ścianką. Wąwóz Kraków znajduje się pod ścisłą ochroną - zwiedzać go można tylko w ramach okrężnego, żółtego szlaku. Przejście tej pętli z Polany Pisanej zajmuje niecałą godzinę, ale istnieje niebezpieczeństwo utknięcia tam na dłużej ze względu na urodę miejsca.
Górna część wąwozu Kraków jest zamknięta dla ruchu turystycznego. Powyżej barierki przegradzającej drogę znajduje się kilka niebezpiecznych, choć niezbyt wysokich wygładzonych przez wodę skalnych progów, których pokonanie leży na pograniczu wspinania taternickiego.
 
Dolina Kościeliska: Dolina Miętusia
Jest niezbyt popularną, choć ciekawą dolinką, którą biegnie szlak na Małołączniak. Prowadząca tędy droga nosi nazwę hawiarskiej, jako że pierwsi korzystali z niej dawni górnicy tatrzańscy hawiarze. Droga, w dolnej partii poprowadzona zboczem malowniczej doliny, wiedzie w górnej części przez teren skalisty, między innymi ponad ponurym, kamiennym cmentarzyskiem Wantule, którego nazwa wywodzi się od słowa wanta - głaz. Wprawdzie owo cmentarzysko, a ściślej - olbrzymie składowisko omszałych głazów dochodzi z wielkiego obrywu z czasów lodowcowych, jednak nie przeszkadza to góralom, którzy twierdzą, że obryw nastąpił za karę - po wypędzeniu przez juhasów żebraka z doliny. Ponoć do tej pory leżą oni pod zwałem kamieni. Jeżeli nie przeraża cię przejście obok takiego cmentarzyska, warto wybrać się tędy na Czerwone Wierchy - a dokładnie na środkowy szczyt, Małołączniak. Niebieski szlak od Przysłopu Miętusiego nie jest tak przeładowany turystami - może nie wiedzą, czym zajmowali się hawiarze? A może obawiają się pochyłej wapiennej płyty z łańcuchem przecinającej w poprzek Kobylarzowy Żleb, wyprowadzający na północny grzbiet Małołączniaka? Dolną część Doliny Miętusiej przecina oznaczona czarnymi znakami Ścieżka nad Reglami, prowadząca stąd na wschód do Doliny Małej Łąki (15 min) i dalej - do Strążyskiej 11/2 godz.
Szlaki z wyżnej Kiry Miętusiej
Szlak czarny: Wyżnia Kira Miętusia - Przysłop Miętusi - Dolina Małej Łąki; czas przejścia 1 godz., stopień trudności I
Szlak czarny: Wyżnia Kira Miętusia - Przysłop Miętusi, skąd szlakiem niebieskim na Małołączniak; łączny czas przejścia 3 3/4 godz. - powrót 3 godz., stopień trudności II
Szlak czarny: Wyżnia Kira Miętusia - polana Zahradziska, skąd szlakiem czerwonym przez Upłaz na Ciemniak; łączny czas przejścia 3 1/4 godz. - powrót 2 1/4 godz., stopień trudności II
Szlak czerwony: Wyżnia Kira Miętusia - Upłaz - Ciemniak; czas przejścia 3 1/4 godz. - powrót 2 1/4 godz.
 
Dolina Chochołowska: Na Przełęcz Iwaniacką
Najkrótsza, ładna droga z Doliny Chochołowskiej do Doliny Kościeliskiej oraz na Ornak. Znaki żółte, dojście 1 1/2 godz. - powrót 1 1/2 godz.
Od schroniska trzeba iść w dół drogą jezdną i następnie na wschód od gajówki TPN, na polanę Iwanówka, skąd podąża się w górę do przełęczy. Można stąd popatrzeć co najwyżej na Kominiarski Wierch, gdyż szlak na ten szczyt jest od kilku lat zamknięty. Jesienią jelenie urządzają tutaj rykowisko, a niedoświadczeni turyści przeżywają emocje, interpretując ryk byka na korzyść niedźwiedzia. Z przełęczy prowadzi wygodne zejście do schroniska Ornak i do Doliny Kościeliskiej.
Droga zejściowa z Iwaniackiej Przełęczy do Doliny Kościeliskiej po deszczu jest niezwykle śliska (stopnie z wyślizganego wapienia poprzedzielane gliniastą ziemią). Po drodze w lesie w pobliżu schroniska możesz obejrzeć ślady dużej wiosennej lawiny gruntowej, która zeszła kilka lat temu jednym ze żlebów z Ornaku, powalając drzewa. Żleby Ornaku słyną z ciężkich lawin wiosennych. Warto się im przyjrzeć, gdyż widać tu wyraźnie, jakie ukształtowanie terenu sprzyja schodzeniu takich lawin. W Ornaczańskim Żlebie, spadającym na Wielką Polanę Ornaczańską miał miejsce pierwszy odnotowany w historii działalności człowieka w Tatrach wypadek lawinowy. Zginęli tu w XIX wieku górnicy, idący do pracy w jednej ze sztolni ornaczańskich.
 
Dolina Małej Łąki: Czerwone Wierchy
Nazwą tą określa się cztery szczyty, leżące w głównej grani Tatr między przełęczami: Tomanową,
Kondracką i Pod Kopą Kondracką. Poczynając od najniższej Kopy Kondrackiej (2005 m), położonej
najbliżej Kasprowego Wierchu, kolejne "czerwone szczyty" to Małołączniak (2096 m), Krzesanica
(2122 m) i Ciemniak (2096 m).
Należą one do najczęściej atakowanych szczytów, jako że ich zdobycie nie sprawia nikomu większych kłopotów. Wystarczy wjechać kolejką na Kasprowy Wierch i zaraz potem wygodną (latem) granią, niewielkim nakładem sił, przy małym podejściu można zaliczyć kilka dwutysięczników.
Czerwone Wierchy są jednak bardzo zdradliwe: wydaje się, że szlaki poprowadzono "dookoła", gdy tymczasem Zakopane leży prawie u stóp, na wyciągnięcie ręki. Niestety w kronikach TOPR-u aż roi się od notek o spacerowiczach, których skusiły skróty. Łagodne łąki na stokach Czerwonych Wierchów nie wiadomo kiedy zamieniają się w bardzo strome urwiska i w pewnym momencie można tylko czekać cierpliwie na pomoc.
Czerwone Wierchy stanowią fragment głównej grani Tatr. Samo przejście trzykilometrowej trasy od Kopy Kondrackiej do Ciemniaka zajmie nie więcej niż godzinę. Należy pamiętać, że łagodna u góry grań Czerwonych Wierchów jest w niektórych miejscach, a prawie w całości od północy, podcięta niedostępnymi, kruchymi i śliskimi urwiskami wapiennymi. Nie należy więc jej opuszczać jeśli nie zna się bardzo dobrze terenu. Również podczas burzy przebywanie na grani stanowi duże zagrożenie i należy ją w takich warunkach szybko opuścić, trawersując najlepiej od południa lub wręcz zejść na południe, nie przejmując się przepisami TPN, TANAP, ani granicznymi. Można także przeczekać burzę w górnej części Doliny Małej Łąki pod Przełęczą Małołącką, albo na dnie wiszących dolinek Litworowej lub Mułowej (najlepiej dojść do nich z boku lub skałkami w pobliżu Koziego Grzbietu - powrót z dolinek tą samą drogą!), jednak warto dojście do nich znać wcześniej. Kolejnym poważnym zagrożeniem jest tu mgła, która bardzo utrudnia orientację na obłej grani. W warunkach takich warto iść od tyczki do tyczki, zwracając także uwagę na słupki graniczne. Im więcej osób, tym łatwiej poruszać się tym sposobem we mgle. Najwygodniej połączyć przejście szlakiem z wycieczką na Kasprowy Wierch, skąd czerwone znaki doprowadzą do Kopy Kondrackiej w 1 godzinę. Nieco ambitniejszy wariant to:
Czerwone Wierchy i wejście na Giewont.
Z Kasprowego Wierchu podążamy granią główną (miejscami szlak wymaga użycia rąk), na Przełęcz pod Kopą Kondracką. Stąd w 15 minut osiągamy pierwszy z czterech wierzchołków Czerwonych Wierchów. Kopa Kondracka, najniższy z tej grupy wierchów, w partiach szczytowych może wykazać się ciekawymi skałami przeobrażonymi - alaskitami, które ze względu na kolor zwie się białymi granitami. Z wierzchołka czerwone znaki wiodą na zachód, do Przełęczy Małołąckiej, a następnie na Małołączniak. Przejście tego odcinka zajmie około pół godziny. Po północnej stronie widnieje kocioł Świstówki, w zboczu którego ukryta jest największa polska jaskinia - Śnieżna. Zresztą w tym rejonie kryją się inne podziemne olbrzymy, jak Miętusia czy Lodowa.
Możliwe jest przejście turystyczne z Doliny Małej Łąki na Przełęcz Małołącką (można przy odrobinie szczęścia trafić w okolice otworów wlotowych Jaskini Śnieżnej), próg należy wtedy pokonywać z jego orograficznie lewej strony. Przejście to jest zabronione przez przepisy TPN, stanowi jednak najszybszy sposób awaryjnego zejścia do szlaku dolinnego z przełęczy.
Małołączniak to od ponad stu lat miejsce "odpoczynku, podziwiania panoramy i picia herbaty" - jak radzi Walery Eljasz w swoim przewodniku. A jednak czasy się zmieniły: w ubiegłym wieku można było nałamać kosodrzewiny na opał, teraz trzeba mieć własny termos z gorącą herbatą. Bez zmian pozostał natomiast rewelacyjny widok na Tatry z narodową górą Słowaków - Krywaniem na czele.
Za Małołączniakiem, ok. 60 m niżej znajduje się Przełęcz Litworowa. Dobrze jest tu chwilę odsapnąć przed wejściem na najwyższy szczyt w grupie Czerwonych Wierchów i zarazem najwyższy wapienny szczyt w Polsce
- Krzesanicę (2122 m). Sama nazwa informuje o wyglądzie góry - jej północna część, to strome "skrzesane" urwiska i kilkusetmetrowe ściany, opadające ku Dolince Mułowej. Przez skalne pęknięcia trzeba przejść do Przełęczy Mułowej i potem, już spokojniej, wdrapać się na pobliski Ciemniak - ostatni z Czerwonych Wierchów.
Na odcinku grani, prowadzącym z Małołączniaka na Ciemniak, warto przyjrzeć się polodowcowym, wiszącym dolinkom w północnych zboczach Czerwonych Wierchów. Pod Przełączą Litworową znajduje się polodowcowa wisząca Dolinka Litworowa, podcięta 300-metrowym progiem skalnym o trudnościach taternickich. Dolinka Mułowa podcięta jest progiem jeszcze wyższym i bardziej litym niż próg Dolinki Litworowej. W obu dolinkach można obserwować przy pewnej dozie szczęścia liczne stadka kozic. To tu właśnie zaobserwowano największe w Tatrach Polskich stado liczące ponad 40 osobników.
Obie dolinki są ciekawe również ze względu na ich historię geologiczną. W odróżnieniu od swych
polodowcowych odpowiedników z części krystalicznej Tatr, są one pozbawione jezior, które jakże malowniczo prezentowałyby się na wapiennym podłożu. Nie powinniśmy się jednak dziwić brakowi wody w tych dolinkach,wiedząc, że skała wapienna jest podatna na wypłukiwanie. Dlatego właśnie zamiast jezior w dolinach, tych znajdują się jedne z największych i najciekawszych, a zarazem najtrudniej dostępnych jaskiń tatrzańskich, zaczynających się kilkudziesięciometrowej głębokości studniami. Na Ciemniaku grań główna Tatr skręca na południe, jednak szlak biegnie w przeciwnym kierunku - niezwykle widokowe przejście do Tomanowej
Przełęczy przez Stoły jest zabronione. Czerwone znaki prowadzą na północny zachód do Chudej Przełączki, skąd można pójść w dwóch kierunkach: do Kir lub do schroniska na Ornaku.
Ze szczytu Małołączniaka odchodzi niebieski szlak do Doliny Miętusiej i Doliny Małej Łąki. Czas zejścia do wylotu Małej Łąki 2 1/2 godz., a do Kir przez Miętusią 3 1/4 godz., stopień trudności II
Zejścia z Chudej Przełączki Szlakiem zielonym do schroniska na hali Ornak przez Dolinę Tomanową 2 godz. - powrót 2 1/2 godz., stopień trudności II
Szlakiem czerwonym do Kir przez Twardy Upłaz i Adamicę 2 1/4 godz. - powrót 2 3/4godz., stopień trudności  II
 
Dolina Bystrej
Dolina Bystrej (lub Dolina Bystrej Wody) jest najkrótszą (6,1 km) walną doliną w polskich Tatrach.
Ma za to aż siedem ramion, czyli dolin bocznych: Dolinę Kondratową, Dolinę Suchą Kondracką, Dolinę Świńską, Dolinę pod Zakosy (dwie ostatnie nazywane są Halą Goryczkową), Dolinę Suchą Kasprową oraz Dolinę Stare Szałasiska, czyli razem - Halę Kasprową i Dolinę Jaworzynkę, będącą jej wschodnim ramieniem. Taki układ dolin nazywany bywa kandelabrowym, gdyż rzeczywiście rozgałęziony, przypomina wielki i rozległy świecznik. Na straży wylotu doliny, łączącego się z dzielnicą Zakopanego - Bystre, wznosi się od zachodu lesisty szczyt Krokwi (1378 m), a od wschodu - ozdobiony urwistymi turniczkami Nosal (1206 m). Dalej dolinę wraz z odnogami otaczają: Giewont, Kopa Kondracka, Suchy Wierch Kondracki, Goryczkowa Czuba, Pośredni Wierch Goryczkowy, Kasprowy Wierch, Uhrocie Kasprowe, Kopa Magury, Królowe Kopy, Skupniów Upłaz i Boczań.
Na dzisiejszy wygląd doliny i jej otoczenia w dużym stopniu wpłynęła działalność człowieka (hutnictwo, rabunkowy wyrąb lasów i pasterstwo). Pisał Walery Eljasz: "W niej to od blisko dwóch wieków huczą młoty, obrabiające żelazo tatrzańskie na różną potrzebę, a teraz (czyli w roku 1886), gdy mniej intratne kuźnice zaledwie się poruszają, hałaszą maszyny wyrabiające z masy drzewnej papę..." Dzisiaj nieprzebrana rzesza turystów zastąpiła młoty kuźnickie. W samej dolinie, w której leżą Kuźnice, znajdują się dwa schroniska (na Kalatówkach i w Dolinie Kondratowej), dwa klasztory (albertynów i albertynek), kolej linowa na Kasprowy Wierch, wyciąg krzesełkowy na Hali Goryczkowej i wyciąg na Kalatówkach. Przez dolinę biegną liczne, popularne szlaki turystyczne, a niektóre punkty w samej dolinie bywają osobnym celem wycieczek, jak na przykład Wywierzysko Bystrej, tryskające ze zboczy Kalackiej Turni (tuż poniżej niebieskiego szlaku na Halę Kondratową). Są to właściwie dwa wywierzyska, odwadniające masyw Giewontu i Dolinę Kondratową (temperatura wody 4°C). W rejonie tym znajduje się również kilka jaskiń z jaskiniami Bystrą i Kalacką na czele.
 
Dolina Bystrej: Wycieczki z Kuźnic
- Szlak niebieski na Halę Gąsienicową przez Boczań, Skupniów Upłaz i Przełęcz między Kopami (dojście 1 1/2 godz. - powrót 1 1/4 godz.).
- Szlak żółty przez Dolinę Jaworzynkę na Przełęcz między Kopami, skąd dalej niebieskim na Halę Gąsienicową, stopień trudności I.
- Szlak zielony przez Myślenickie Turnie na Kasprowy Wierch dojście 2 1/2 godz. - powrót 2 godz., stopień trudności I.
- Szlak niebieski na polanę Kalatówki, skąd dalej (niebieskim) do Doliny Kondratowej i przez Przełęcz Kondracką na Giewont. Z Przełęczy Kondrackiej żółty szlak prowadzi na Kopę Kondracką (2005 m; dojście 40 min - powrót 25 min). Z Kalatówek można wyruszyć również czarnym szlakiem, czyli Ścieżką nad Reglami.
- Z Polany Kondratowej (schronisko) zielonym szlakiem na Przełęcz pod Kopą Kondracką (dojście 1 1/4 godz. - powrót 1 godz.), skąd można dalej udać się czerwonym szlakiem na zachód na Czerwone Wierchy (na Kopę Kondracką - 15 min) lub na wschód przez Suche Czuby na Kasprowy Wierch (dojście 1 2/3 godz. - powrót 1,1/2 godz.).
 
Dolina Bystrej: Giewont
Giewont, najbardziej znany szczyt Tatr Polskich i po Kasprowym najczęściej odwiedzany, stanowi symbol Zakopanego, górując nad miastem położonym w dolinie. Ze względu na ogromny ruch turystyczny wprowadzono w kopule szczytowej Giewontu ruch jednokierunkowy. Masyw Giewontu posiada skomplikowaną topografię: szczyt wznosi się nad kilkoma dolinami: od zachodu nad Doliną Małej Łąki, od północy (czyli od strony Zakopanego) nad Doliną Strążyską i Doliną Białego, a od południa nad Doliną Bystrej i jej odnogą - Doliną Kondratową. Charakterystyczną sylwetkę Giewontu od Kopy Kondrackiej oddziela Kondracka Przełęcz, od Grzybowca przełęcz Bacuch, od Suchego Wierchu - Wyżnia Sucha Przełęcz, od Sarniej Skały - Czerwona Przełęcz, a od Krokwi - Przełęcz Białego. W masywie Giewontu wyróżnia się trzy wierzchołki - są to, patrząc od zachodu: Mały Giewont (1728 m), oddzielony Przełęczą Giewoncką szczyt główny (1894 m) oraz Długi Giewont (1867 m), oddzielony od szczytu głównego charakterystyczną przełęczą o nazwie Szczerba (1823 m). We wschodniej części grani Długiego Giewontu znajduje się niewielka przełęcz - Wrótka. Ku północy Giewont i Długi Giewont opadają kilkusetmetrowymi, skalisto-trawiastymi ścianami. Wyróżnia się w nich kilka głębokich żlebów (np. Kirkora, Szczerby, Banie); kominów (np. Wielki Komin, Komin z Dziurami) i wyraźnie zarysowanych filarów, porozdzielanych wklęsłymi partiami ściany. Cały masyw Giewontu ciągnie się przez 2,7 km. Giewont oglądany od strony Zakopanego przypomina leżącą postać; dopatrywano się w niej kamiennego śpiącego rycerza. Można bez trudu odróżnić głowę (szczyt główny), wyraźny profil nosa i charakterystyczne zacięcie w górnej części kopuły szczytowej głównego wierzchołka, nazwane Brwią. Długi Giewont to tułów rycerza, a jeden z opadających na północ filarów to jego złożone ramiona. Legenda głosi, że kiedy Polska znajdzie się w wielkiej potrzebie, ogromny skalny rycerz powstanie i udzieli jej niezbędnej pomocy.
Pod względem rzeźby i budowy geologicznej Giewont wykazuje duże zróżnicowanie. Wzdłuż licznych powierzchni uskokowych, przecinających cały masyw, utworzyły się przełęcze i żleby (np. Szczerba czy Żleb Kirkora). Północny stok, zbudowany z charakterystycznych białych, masywnych wapieni, zawdzięcza swoje urwiska bardzo stromo nachylonym warstwom skalnym. U podnóża góry jaśnieją dolomity. Tutaj, z podwójnego progu (górny 10 m, dolny 13 m), rozdzielonego niewielkim kociołkiem, spada wodospad Siklawica.
Na powierzchni południowego zbocza, w jego dolnej części występują gnejsy, stanowiące tzw. jądro
krystaliczne fałdu Giewontu. Nad nimi leżą kwarcyty i piaskowce. Tym trzem warstwom geologicznym można się dokładnie przyjrzeć w czasie wędrówki na szczyt.
Mimo imponujących kształtów, Giewont nie jest specjalnie wysoki, jego wierzchołek ledwie wystaje ponad piętro kosodrzewiny. Często jednak niezorientowani turyści dodatkowo nobilitują sławną i tak górę, uznając, że jej północne urwiska przynależą do piętra turniowego. Skalistotrawiaste zbocza Giewontu to wielki ogród botaniczny, w którym rosną prawie wszystkie, wapieniolubne gatunki roślin piętra górnoreglowego i kosodrzewiny. Wśród nich króluje szarotka, nazywana przez górali kocimi łapkami. Co roku szczyt kamiennego rycerza odwiedzają tysiące turystów, wchodząc wygodnym szlakiem turystycznym od strony Przełęczy Kondrackiej. Z powodu tłoku Giewont należy do swoistych rekordzistów pod względemliczby wypadków. Najczęściej do tragedii dochodzi, gdy lekkomyślni "taternicy" usiłują zejść urwiskami północnej ściany do bliskiego, leżącego prawie pod stopami góry, Zakopanego. Szczyt Giewontu lubi też ściągać pioruny. Jeżeli tylko zanosi się na rychłą zmianę pogody, należy czym prędzej uciekać w doliny, gdyż w czasie burzy trudno o mniej bezpieczne miejsce. Zimą dla odmiany z południowych stoków Giewontu i okolic Przełęczy Kondrackiej szczególnie często schodzą lawiny. W masywie Giewontu znajduje się kilka interesujących jaskiń, z których należy wymienić Jaskinię Juhaską i dwie Jaskinie Śpiących Rycerzy. Pierwszego notowanego wejścia na szczyt dokonali już w 1830 r. F. Herbich i A. Zawadzki, istnieje jednak przypuszczenie, że na łatwo dostępny od południa wierzchołek zapuszczali się już wcześniej pasterze i myśliwi. Pierwszego zimowego wejścia dokonała 6-osobowa grupa taterników pod wodzą Mariusza Zaruskiego (3I 1904 r.). W 1901 r., dla uczczenia przełomu wieków, na szczycie ustawiono 15-metrowy krzyż. Na Giewont i Długi Giewont od strony północnej wiedzie kilkanaście dróg taternickich o różnym stopniu trudności. Giewont ma szczęście do oryginalnych nazw, wymyślanych przez taterników i toprowców. Wymieńmy te najbardziej malownicze i znane: Ogrody Hajdukiewicza, Blachy czy Śmietnik. Pierwszą z tych nazw określa się olbrzymie, strome trawniki (zimą pola śnieżne), "zawieszone" w górnej części ściany Długiego Giewontu.
Noszą one imię autora dwóch dróg wspinaczkowych w tej partii Giewontu. Blachy to bardzo strome płytowe skały w dolnej części żlebu, spadającego z przełęczy Szczerba. Niewielka kotlinka pod nimi nazywana jest w gwarze taternickiej Śmietnikiem z tej przyczyny, że tam właśnie zatrzymuje się wszystko (i, niestety, wszyscy), co spadnie z okolic przełęczy i szczytu.
Na wierzchołek Giewontu prowadzi tylko jeden szlak turystyczny z Przełęczy Kondrackiej, do której można jednak dotrzeć na kilka sposobów.
- Najszybciej, najwygodniej: z Kuźnic, niebieskim szlakiem przez polanę Kalatówki i Halę Kondratową (dojście 2 3/4 godz. - powrót 2 godz.), stopień trudności II.
- Z Zakopanego czerwonym szlakiem Doliną Strążyską, przez Przełęcz w Grzybowcu (1311 m) i Kondracką Przełęcz Wyżnią - 1765 m, skąd trzeba jeszcze iść 25 min na szczyt. W sumie z Zakopanego idzie się - 3 1/2 godz. - powrót 2 3/4 godz. Uwaga na ewentualne oblodzenia w żlebach na trawersie zboczy Małego Giewontu, przed dojściem do Siodła - były tu liczne wypadki śmiertelne. Żleby te są podcięte wysokimi pionowymi progami poniżej szlaku, stopień trudności II.
- Z Krzeptówek żółtym szlakiem Doliną Małej Łąki (dojście 2 1/4 godz. - powrót 2 godz.), stopień trudności II.
- Z Kasprowego Wierchu (wjazd kolejką) czerwonym szlakiem przez Suchą Przełęcz i Czubę Goryczkową do Kopy Kondrackiej (dojście 1 1/2 godz. - powrót 1 2/3 godz.), dalej żółtym na Kondracką Przełęcz (15 min); w sumie ok. 2 godz., stopień trudności II.
Z Przełęczy Kondrackiej (1725 m) wierzchołek Giewontu widać jak na dłoni. Droga prowadzi najpierw grzbietem wśród kosówki, po ok. 10 min osiąga Wyżnią Przełęcz Kondracką (1765 m), która nosi żargonową nazwę Herbacianej Przełączki. W tym miejscu można zrobić odpoczynek. Dalej maszeruje się do góry, do rozgałęzienia szlaków pod kopułą szczytową, skąd prawą, wejściową odnogą szlaku, po ubezpieczonych łańcuchami półeczkach i wykutych stopniach skalnych, wchodzi się na wierzchołek na prawo od krzyża (30 min).
Nieco trudniejszy jest wariant zejściowy, prowadzący po zachodniej stronie kopuły szczytowej. Najpierw schodzi się około 10 m w dół trawiastymi stopniami, po czym trawersem w lewo do gładkiej, niezbyt stromej płyty. Płytą dalej w dół po wykutych stopniach (uwaga: po opadach ślisko!) do poziomej półki, z której końca zygzakowata ścieżka prowadzi do połączenia z wariantem wejściowym. Szlak na Giewont został niedawno odnowiony (wymieniono łańcuchy) i osobliwie zmodernizowany: w kilku miejscach wycięto w skale okropne stopnie geometryczne.
Znaki niebieskie, dojście 30 min - powrót 20, stopień trudności II. Przełęcz Kondracką można osiągnąć z Doliny Małej Łąki (żółtym szlakiem), z Doliny Kondratowej (niebieskim
szlakiem) lub z Przełęczy w Grzybowcu (czerwonym i niebieskim szlakiem).
 
Doliny Roztoki i Pięciu Stawów: Przejścia do Doliny Pięciu Stawów
Szlak niebieski przez Zawrat (dojście 2 godz. - powrót 1 2/3 godz.), dalej do Pięciu Stawów (dojście 1 1/4 godz. - powrót 1 1/2 godz.); w sumie z Murowańca, dojście 3 1/4 godz. - powrót 3 godz., stopień trudności IV.
Szlak niebieski i żółty przez Kozią Przełęcz; czas przejścia na przełęcz 2 godz. - powrót 1 1/2 godz. Następniedo schroniska pięciostawiańskiego szlakiem żółtym, potem niebieskim (dojście 1 1/3 godz. - powrót 1 2/3 godz.); w sumie z Murowańca ok. 31/2 godz., stopień trudności IV.
Szlak żółty przez Krzyżne; dojście 1 1/2 godz. - powrót 1 godz. na Krzyżne, skąd dalej również żółtym szlakiem, a od Wielkiego Stawu niebieskim do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów (dojście 1 1/2 godz., - powrót 2 godz.); w sumie z Murowańca 4 godz. - powrót 3 godz. 50 min., stopień trudności II.
Do Wodogrzmotów Mickiewicza zielonym szlakiem przez Rówień Waksmundzką, później czerwonym przez Polanę pod Wołoszynem, ok. 3 3/4 godz. Spod Wodogrzmotów można dojść do schroniska w Roztoce (15 min) albo Doliną Roztoki w górę, do Doliny Pięciu Stawów lub zejść szosą do Palenicy Białczańskiej (na autobus PKS) ok. 50 minut, stopień trudności II.

Dolina Rybiego Potoku: Dolina za Mnichem
Zawieszona nad Doliną Rybiego Potoku na wysokości 1800 m, niewielka (zaledwie 1 km2
powierzchni!) Dolina za Mnichem, jest miejscem z pewnością wartym odwiedzenia. Ma w
przybliżeniu kształt trójkąta, którego wierzchołki wyznaczają Szpiglasowy Wierch, Cubryna i
Miedziane. Zasłana rumowiskami, pełna tajemniczych zakamarków, sprawia nieco ponure wrażenie i pewno dlatego fantazja górali zapełniła ją nieprzebranymi skarbami, podobnie zresztą jak pobliskiego Mnicha. Do realnych skarbów Doliny zaliczyć trzeba otaczające szczyty oraz liczne, choć nieduże jeziorka. Wśród okolicznych szczytów na szczególną uwagę zasługuje rozłożysta Cubryna (2376 m) i smukły skalny ząb Zadniego Mnicha (2172 m), a tutejsze zbiorniki wodne to najwyżej położone jeziora na całym obszarze polskich Tatr. Na skraju Zadniej Galerii Cubryńskiej, na wysokości ok. 2070 m n.p.m. znajduje się najwyżej położone jezioro w Polsce - Zadni Mnichowy Stawek. Około 200 m niżej, na przestronnym skalnym plateau leży grupa dziewięciu często wysychających, bezimiennych, Wyżnich Mnichowych Stawków. Po drugiej stronie doliny, na bulach pod Szpiglasową Przełęczą znajdują się jeszcze trzy maleńkie Stawki na Kopkach. Ale to
jeszcze nie wszystko, gdyż w najniższej części doliny można natknąć się na okresowy, dochodzący jednak do 200 m długości Staw Staszica. Nieduża dolinka okazuje się rekordzistką pod względem posiadania jezior, a na dodatek ma własną morenę; u wylotu żlebu spadającego z Wrót Chałubińskiego leży bowiem znakomicie zachowana, morena niwalna o kształcie podkowy. W dolince dominuje roślinność piętra halnego - zespół situ skuciny i boimki dwurzędowej. Przebywają tu często kozice, a świstaki i osobliwe polniki tatrzańskie zamieszkują na stałe.
Uwaga! W czasie śnieżnej zimy nie ma bezpiecznego dojścia do Doliny za Mnichem, czyli odpadają wycieczki szlakami na Wrota Chałubińskiego i Szpiglasową Przełęcz.
Od Morskiego Oka najpierw znaki żółte na Szpiglasową Przełęcz, potem czerwone do Wrót Chałubińskiego, dojście do progu Dolinki 1 1/4 godz. - powrót 1 godz., stopień trudności II.
Wrota Chałubińskiego 2022 m (od progu Dolinki 1 3/4 godz., znaki czerwone) , stopień trudności I.
Szpiglasowa Przełęcz (dojście 2 godz. - powrót 1 1/2 godz. szlak żółty), skąd na Szpiglasowy Wierch (z przełęczy 8 min, bez znaków). Z przełęczy można zejść do Doliny Pięciu Stawów (1 3/4 godz.) , stopień trudności II.
 
Doliny Roztoki i Pięciu Stawów: Doliną Roztoki
Doliną Roztoki wiedzie w zasadzie jeden szlak (zielony), łączący schronisko w Roztoce z Doliną
Pięciu Stawów. Przeciąwszy szosę do Morskiego Oka, zielony szlak raptownie pnie się do góry, ale
potem podejścia są łagodniejsze.
Jedyną drogę transportową pokonują tylko konie lub czasami ciągnik, w lecie i jedynie do linowej kolejki transportowej, którą można obejrzeć w górnej części doliny. Sama droga nieco nuży monotonią, chociaż warto zauważyć tablicę ostrzegającą przed niedźwiedziem, który w
okolicy ma swoją gawrę. Przy dobrej pogodzie trasę urozmaicają wspaniałe widoki na zbocza Wołoszyna po stronie północnej i Opalonego po południowej. Marsz do polanki Nowa Roztoka, na której od XIX wieku stoiszałas, zajmuje trzy kwadranse.
Kilometr za polaną odpoczywa Dziadula - granitowy głaz, przypominający siedzącą babkę. Wkrótce od zielonego szlaku odchodzi czarny, którym - skracając drogę, w ciągu 35 minut można dojść do schroniska.
Uwaga: zimą należy trzymać się wydeptanej drogi, omijając Niżnią Kopę. Zajmie to niewiele więcej czasu, a nie narazi na zsunięcie się razem z lawinami, którym wyjątkowo spodobał się ten fragment szlaku. Polecamy jednak wariant dłuższy, zwłaszcza że już 500 metrów dalej ze skały zwanej Bacową Wantą otwiera się widok na jedną z większych atrakcji okolicy: Wielką Siklawę. Podziwiając jej piękno, patrz pod nogi! Seria wygładów lodowcowych zachwyca geomorfologów, ale przy oblodzeniu jest tu ślisko i bardzo niebezpiecznie. Mijając wodospad z lewej strony, zielony szlak wprowadza do Doliny Pięciu Stawów Polskich.
 
Doliny Roztoki i Pięciu Stawów: Zawrat
Na tę słynną przełęcz dość trudno się wchodzi, ale tylko od strony Hali Gąsienicowej (z północy).
Od Pięciu Stawów podejście niebieskim szlakiem jest bardzo wygodne.
Podczas schodzenia tą trasą można podziwiać widoczne jak na dłoni wspaniałe wysokogórskie pojezierze.
Znaki niebieskie, dojście 11/2 godz. - powrót 1 godz., stopień trudności I.
 
Doliny Roztoki i Pięciu Stawów: Przez Świstówkę do Morskiego Oka
Jest to ostatni etap niebieskiego szlaku z Zakopanego do Morskiego Oka. Przejście tej trasy letnim
popołudniem przy dobrej pogodzie pozwala obejrzeć wspaniale oświetloną panoramę Morskiego
Oka. Podziwiając w tym samym czasie Pięć Stawów, będziesz miał słońce prosto w oczy... Latem szlak nie sprawia kłopotów (dwa łańcuchy przy zejściu raczej pro forma). Zimą niestety schodzą tu lawiny, zdarzają się ofiary śmiertelne.
Znaki niebieskie, dojście 1 1/2 godz. - powrót 1 godz., stopień trudności II.
 
Wokół Hali Gąsienicowej
"Sama w sobie ponętna majestatem obramowania skalnego i urokiem tętniącego tutaj życia
pasterskiego, będąca zarazem punktem wyjścia na rozliczne wycieczki w otoczenie - Hala
Gąsienicowa jest najgwarniejszym zakątkiem polskiej części Tatr Wysokich" - pisali w
przewodniku z 1925 r. Janusz Chmielowski i Mieczysław Świerz.
Tak pozostało do dzisiaj, chociaż nie będziemy tu już świadkami życia pasterskiego. Widoki są jednak nadal piękne. Położona tylko o półtorej godziny drogi od Kuźnic Hala Gąsienicowa jest największym w naszych Tatrach węzłem szlaków turystycznych, toteż w ciągu lata przewija się przez nią około pół miliona osób!
Również zimą, dzięki bliskości Kasprowego i wspaniałych terenów narciarskich w Kotle Gąsienicowym, rojno tu i gwarno. Na hali stoi do dziś spora liczba różnego rodzaju obiektów, tworząc miniaturowe miasteczko. Opróczpopularnego schroniska Murowaniec i jego budynków gospodarczych, na Gąsienicowej znajdują się: Centralny Ośrodek Szkoleniowy PZA Betlejemka, letnie obozowisko taternickie na polanie Rąbaniska, stacja naukowa Instytutu Geografii i Zagospodarowania Przestrzennego PAN, dwa budynki TPN (Gawra i Księżówka) oraz stare
szałasy. Nazwą Hala Gąsienicowa określa się potocznie dolną część Doliny Gąsienicowej, czyli Rówienki Stawiańskie, Rówienki Królowe i fragment Hali Królowej. Dolina Gąsienicowa stanowi górne piętro walnej Doliny Suchej Wody Gąsienicowej. Do Doliny Suchej Wody należy również odgałęziona ku południowemu wschodowi, całkowicie wyodrębniona Dolina Pańszczyca, odgrodzona od hali charakterystyczną piramidą Żółtej Turni. Sama Dolina Gąsienicowa posiada dwie odnogi, rozdzielone efektowną granią Kościelców: odnogę południowo-zachodnią z Zielonym Stawem i dziewiętnastoma innymi mniejszymi zbiornikami oraz południowo-wschodnią
(prawą) - ze Zmarzłym i Czarnym Stawem Gąsienicowym. Przez górną część Doliny Suchej Wody przebiega granica między Tatrami Zachodnimi a Wysokimi - na grani wyznacza ją przełęcz Liliowe.
Hala Gąsienicowa, zwana niegdyś Halą przy Stawach lub po prostu halą Stawy, obecną nazwę zawdzięcza dawnym współwłaścicielom, staremu rodowi góralskiemu Gąsieniców. Intrygującą nazwę Dolina Suchej Wody tłumaczy budowa geologiczna, gdyż w górnej części tworzą ją skały węglanowe i w związku z procesami krasowymi jest odwadniana podziemnie. Barwiąc wody wypływające z Doliny Gąsienicowej, naukowcy ustalili, że odwadniana jest ona niezgodnie ze swym przebiegiem, między innymi przez Wywierzysko Goryczkowe, natomiast Dolina Pańszczyca - aż przez Wywierzysko Olczyskie!
 
Wokół Hali Gąsienicowej: Dojście na Halę Gąsienicową
Wyjazd kolejką linową z Kuźnic na Kasprowy Wierch, dalej żółtym szlakiem przez Suchą Przełęcz ok. 50 min lub czerwonym szlakiem do przełęczy Liliowe 1952 m (od stacji kolejki 25 min), a stąd w dół szlakiem zielonym (ładniejszym) - dojście 1 1/3 godz. - powrót 1 1/2 godz. Inny wariant prowadzi z przełęczy Liliowe do Przełęczy Świnickiej 2050 m (45 min), skąd w dół czarnym szlakiem (bardziej wysokogórskim - 45 min).
Uwaga na śnieg zalegający pod przełęczą; zimą niebezpieczeństwo zejścia lawin, stopień trudności I.
Niebieski szlak z Kuźnic przez Boczań i Skupniów Upłaz (dojście 1 1/2 godz. - powrót 1 1/4 godz.). Jest to najpopularniejsza droga o długości ok. 5 km., stopień trudności I.
Żółty szlak z Kuźnic przez dolinę Jaworzynkę do Przełęczy między Kopami (1501 m; dojście 1 1/2 godz. - powrót 1 godz.). Dalej szlak niebieski. Trasa dogodna w czasie wietrznej pogody, stopień trudności I.
Czarny szlak z Brzezin (przystanek PKS) Doliną Suchej Wody, drogą dojazdową do schroniska (najmniej ciekawa, przy dużych śniegach najwygodniejsza i najbezpieczniejsza). Czas przejścia, 1 3/4 godz. - powrót 1,1/2 godz. Długość - 6,5 km, stopień trudności I.
Z Toporowej Cyrhli czerwonym szlakiem do drogi dojazdowej na Halę Gąsienicową (dojście 1 godz. - powrót 50 min) i dalej tą drogą do Murowańca (1 1/4 godz.), stopień trudności I.
 
Wokół Hali Gąsienicowej: Kasprowy Wierch
Wielka kariera Kasprowego zaczęła się z chwilą poprowadzenia na jego szczyt kolejki linowej. Od
tego czasu Kasprowy Wierch stawał się najbardziej znaną i ciągle najatrakcyjniejszą narciarską
górą w Polsce.
Od 1936 r., kiedy uruchomiono kolejkę, na szczyt wjechało kilkanaście milionów osób. Zimą bywają dni, kiedy na stokach Kasprowego jeździ ponad 2000 narciarzy.
Tak wielka popularność zrodziła wielkie problemy - w ciągu 58 lat istnienia kolejki spore fragmenty góry zostały dosłownie rozniesione na ludzkich nogach i w efekcie latem okolice szczytu nie prezentują się, delikatnie mówiąc, najpiękniej. Na szczęście w 1992 r. rozpoczęto nareszcie prace regeneracyjne, mające zapobiec dalszej erozji i poprawić chociaż po części wygląd mekki narciarzy.
Walory narciarskie Kasprowego doceniano zresztą od dawna. Już w 1911 r. zorganizowano na Hali
Goryczkowej pierwsze zawody narciarskie, później regularnie powtarzane zarówno w Kotle Goryczkowym, jak iGąsienicowym.
Obecnie narciarze mogą korzystać z dwóch wyciągów krzesełkowych, biegnących od Stawków Gąsienicowych skrajem Kotła Gąsienicowego, oraz z Równi Goryczkowej Wyżniej północnozachodnim grzbietem Kasprowego Wierchu. Dwie trasy, przechodzące niżej w nartostrady, pozwalają na wygodny zjazd do Kuźnic. Jedna z nich prowadzi przez Halę Gąsienicową, druga - przez Dolinę Goryczkową.
Budynek górnej stacji kolejki usytuowany jest 18 metrów poniżej wierzchołka Kasprowego. Mieści się w nim spora poczekalnia, duży, dosyć drogi bar szybkiej obsługi, przechowalnia nart i bagażu, kiosk, toalety oraz pośrednictwo pocztowe (2 automaty telefoniczne). W budynku znajduje się również kilka miejsc noclegowych, lecz niestety bardzo trudno załatwić tu nocleg. W sezonie zimowym funkcjonują stacja TOPR (na piętrze, wejście z zewnątrz) i serwis narciarski.
Z tarasu obok baru rozpościera się piękny widok na Dolinę Gąsienicową, z górującą nad nią piramidą Świnicy (panorama 4). Na samym szczycie Kasprowego stoi od 1938 r. obserwatorium meteorologiczne - najwyżej położony budynek w Polsce, a obok niego przyrząd do pomiaru opadów atmosferycznych i dzwon alarmowy, który zimą przysypany jest trzymetrową nieraz warstwą śniegu. Warto udać się na południowy kraniec wydłużonego wierzchołka Kasprowego (obok obserwatorium).
Wierzchołek Kasprowego Wierchu tworzy tzw. czapka krystaliczna, zbudowana ze skał magmowych, takich jak granity i łupki z żyłami pegmatytów. Została ona oderwana od trzonu krystalicznego i usadowiona na czubku, w czasie fałdowania Tatr. Niższe partie góry tworzą młodsze skały osadowe. Nazwa szczytu pochodzi od leżącej u jego stóp Hali Kasprowej, a ta z kolei nosi imię pierwszego jej użytkownika - Kaspra. 
Uwaga! Zimą ścieżkę na szczyt pokrywa warstwa lodu, zdarzały się liczne wypadki ześlizgnięcia.
Oczom naszym ukaże się tu wspaniała, rozległa panorama Tatr Wysokich i Zachodnich. Wśród dziesiątkówszczytów zwraca uwagę potężna, jakby przekrzywiona (stąd nazwa) sylwetka Krywania, jednego znajpiękniejszych szczytów tatrzańskich.
Warto chociaż raz zdobyć szczyt w sposób oryginalny - na własnych nogach. Z Kuźnic prowadzi ciekawy widokowo szlak zielony (dojście 2 1/2godz. - powrót 2 godz., stopień trudności II). 
 
 
Na Ciemniak z Kir
Rejon Doliny Kościeliskiej
Odległość: 6.5 km ; Różnica wzniesień: 1169 m; Czas: 4 h 0 min
Niniejszy szlak stanowi jedną z ciekawszych dróg dojściowych na Czerwone Wierchy, mimo, iż nie najkrótszą.
Jako, że doprowadza do najbardziej wysuniętego na zachód z Czerwonych Wierchów, stanowi dobre rozwiązanie dla turystów pragnących przejść z zachodu na wschód cały masyw. W przeciwieństwie do pozostałych - szlak ten eksponuje widokowo niemal wyłącznie Tatry Zachodnie. Droga mimo, iż momentami nieco mozolna, nie przedstawia niemal żadnych trudności technicznych.
Wędrówkę rozpoczynamy w Kirach, skąd idziemy kilkanaście minut wygodnym traktem przez Dolinę Kościeliską, aż do drogowskazu, który na Ciemniak kieruje nas w lewo. Idziemy kilkaset metrów Ścieżką nad Reglami, po czym znaki czerwone odłączają się w prawo, przekraczamy mostek i pniemy się ostro pod górę lasem, w nieco skalnym terenie. Droga jest na tym odcinku stroma i niezbyt wygodna, przez co pełno tu wydeptanych skrótów omijających skalisty szlak. Gdy nabierzemy już sporo wysokości, ścieżka nieco łagodnieje i staje się węższa. Przez leśne prześwity odsłaniają się widoki m.in. na Halę Stoły. Mijamy niezbyt ładną łakę i znów wchodzimy w las.
Następny odcinek wyprowadza nas na trawiasty grzbiet Adamicy. Za nami znajdują się ładnie wkomponowane, wapienne skałki. Zaczyna widoczny być Giewont. Wkraczamy w piętro kosodrzewin i podchodzimy dość stromo do góry. Kamienny chodnik w końcu przechodzi w łagodny, wygodny trawers, którym po pewnym czasie wydostajemy się na Chudą Przełączkę. Tu dołącza szlak zielony z Doliny Tomanowej i rozpoczynamy ostateczne podejście na wierzchołek Ciemniaka. Na początku podchodzimy skalistym i stromym chodnikiem, później szeroką i niezwykle przyjemną drogą prowadzącą grzbietem. Na trawiastym szczycie zostajemy uraczeni bardzo ładnymi widokami na pofalowane i melancholijne Tatry Zachodnie. Okoliczna panorama układa się w niemal bajkową
mozaikę i zachęca do dłuższego odpoczynku.

Na Giewont przez Dolinę Strążyską
Odległość: 9 km Różnica wzniesień: 1060 m Czas: 3 h 30 min
Szlak bardziej męczący i trudniejszy od szlaku z Kuźnic, znaki czerwone, odległość ok.8,5km. Wędrówkę zaczynamy u wylotu Doliny Strążyskiej i maszerujemy lasem. Drogę umila nam szum Potoku Strążyskiego, który będzie nam towarzyszył przez większą część drogi. Po kilkunastu minutach zaczynają się dość strome podejście lasem. Dalej dochodzimy do Polany Strążyska. Tutaj szlak przecina Ścieżka nad Reglami. Po 6km dochodzimy do punktu zwrotnego - przełęczy w Grzybowcu. Następnie również wyczerpująco na Grzybowiec, gdzie odsłaniają się piękne widoki na Giewont i Czerwone Wierchy. Idziemy tak, aż na Wyżnią Przełęcz Kondracką. Dalej szlak łączy
się z poprzednim.
 
Na Giewont przez Dolinę Małej Łąki
Okolice Zakopanego
Odległość: 6.7 km Różnica wzniesień: 970 m Czas: 3 h 30 min
Wyłączając podejście na Giewont trasa bez najmniejszych trudności, ale długa. Prowadzi piękną Doliną Małej Łąki. Wychodzimy z Gronika i cały czas idziemy doliną, szeroką kamienistą drogą. Po ok. 30min. dochodzimy na Wielką Polanę Małołącką. Piękne otoczenie i niezłe widoki. Drogę umila nam szum Małołąckiego Potoku. Potem czeka nas dość strome podejście na Przełęcz Kondracką. Znaki żółte.

Na Giewont z Kopy Kondrackiej
Okolice Zakopanego
Odległość: 1.8 km Różnica wzniesień: 110 m Czas: 1 h 20 min
Bedąc na wierzchołku Kopy Kondrackiej możemy szybko i niezbyt męczącą drogą osiągnąć szczyt Giewontu. Turyści zwykle łączą przejście tym szlakiem z wycieczką na Kasprowy lub Czerwone Wierchy. Trasa pozwala zapoznać się z okolicą i daje dobry wgląd na zerwy Małołączniaka. Dodatkowym jej atutem jest fakt, iż przez całą drogę wędrujemy górą, przez co odsłaniają się ciekawe widoki na Dolinę Kondratową. Początek znaków żółtych przy drogowskazie na Kopie Kondrackiej. Szlak zwraca się prosto na północ i prowadzi nas długim grzbietem Kopy obniżając się nieco. Droga nie jest zbyt stroma, kamienie jednak bywają śliskie, należy więc zachować ostrożność przy schodzeniu. W ten oto, nieco monotonny sposób dochodzimy na Przełęcz Kondracką, która oddziela Kopę od Giewontu. Znaki żółte zbiegają w lewo do Doliny Małej Łąki, my zaś wybieramy szlak niebieski, prowadzący na wprost. Od tego momentu rozpoczynamy podejście, które z czasem staje się coraz bardziej strome, by w końcu wyprowadzić w wapienne skały Giewontu. Tam, z pomocą łańcuchów poruszamy się po wyślizganych przez tłumy stopniach, by po chwili wydostać się na wierzchołek. Należy pamiętać, iż w sezonie można na tym odcinku utkwić w kolejce nawet na kilka godzin!
Na niezbyt obszernym szczycie odsłania się nam widok na Zakopane, które leży kilkaset metrów niżej. Efekt jest piorunujący, a przepaść doprawdy imponująca. Ładnie prezentują się też stąd niemal pionowe ściany długiego Giewontu, co dodatkowo podkreśla przepaścistość miejsca. Niestety widok na południe jest niezbyt rozległy i do tego mało interesujący.
 
Na Czerwone Wierchy z Kasprowego Wierchu
Okolice Zakopanego
Odległość: 9.5 km Różnica wzniesień: 172 m Czas: 3 h 50 min
Poprowadzony głównie granią szlak jest jednym z ciekawszych w okolicy. Ze względu na przebieg trasy oferuje on na całej długości spore atrakcje widokowe. Pozwala także dobrze zapoznać się z grupą Kop Liptowskich, otoczeniem Giewontu i Czerwonych Wierchów. Sama droga jest urozmaicona, gdyż zwykle do góry podchodzimy na krótkich odcinkach, potem znowu schodzimy nieco w dół, a do tego zdarzają się momenty skaliste, gdzie mniej wprawni zmuszeni są do użycia rąk. Szlak prowadzi prawie wyłącznie po stronie słowackiej, zimą dość poważnie narażony na zejście lawin.
Znaki czerwone biorą swój początek po zachodniej stronie wierzchołka Kasprowego Wierchu. Wycieczkę zaczynamy ściśle granią, wędrując nad Doliną Goryczkową, gdzie zimą szusują narciarze. Obniżamy się dość sporo, aż na Goryczkową Przełęcz nad Zakosy. Dalej wędrujemy nieco do góry, by przy okazji zejść z grani na południowe zbocza Goryczkowych. W dole widać głuche lasy niezwykle rzadko odwiedzanej Doliny Cichej. Ładnie prezentuje się też Krywań.
Na dalszą drogę składa się seria nieznacznych zejść i podejść. Częściowo też napotkamy łatwe, dobrze urzeźbione, niewielkie i bezpieczne ścianki do pokonania. Stopniowo zmienia się sceneria, Świnica i Kasprowy już tylko majaczą w oddali. W ten oto sposób wydostajemy się znów na grań, na Przełęcz pod Kopą Konracką. Odchodzi stąd zielony szlak do schroniska na Hali Kondratowej. My zaś kierujemy się dalej. Tym razem dość stromo i długo pod górę, ale w końcu zdobywamy pierwszy z Czerwonych Wierchów i nabieramy sporo wysokości. Na Kopie Kondrackiej (2005) widoki jeszcze bardziej nabierają głębi, a na północ odchodzi szlak żółty na Giewont.
Trawiasty, obły wierzchołek Kopy stanowi świetne miejsce na postój.
Konsekwentnie kierujemy się na zachód, obniżając się dość znacznie na Małołącką Przełęcz. Stąd kolejne, dość nużące podejście na Małołączniak (2096). Wspaniałe widoki wynagradzają jednak wysiłek włożony w zdobycie tego szczytu. Na szczęście kolejna przełęcz jest całkiem płytka i na najwyższy wierzchołek na trasie, Krzesanicę (2122), nie pniemy się zbyt długo. Na górze możemy podziwiać wspaniałe urwisko, którym obrywa się ona ku północy. Jest ono jeszcze lepiej widoczne, gdy nieco zejdziemy ze szczytu, w kierunku ostatniego z Czerwonych Wierchów - Ciemniaka (2096). Wejście na tenże Ciemniak jest jeszcze szybsze i przyjemniejsze niż na Krzesanicę,
a widoki różne od poprzednich, gdyż dopiero tutaj wyłaniają się w całej wspaniałości Tatry Zachodnie. Zejść możemy albo prosto do Doliny Kościeliskiej, albo przez Dolinę Tomanową do schroniska na Ornaku.

Na Świnicę z Kasprowego Wierchu
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 2.3 km Różnica wzniesień: 351 m Czas: 2 h 0 min
Początek szlaku na zatłoczonej Suchej Przełęczy. Znaki czerwone. Zakręt w lewo poprowadzi nas na rozdeptany przez tłumy Beskid (2012) - najłatwiejszy dwutysięcznik do zdobycia. Dalej trasa prowadzi nas na piękną przełęcz Liliowe (1952), uważaną za granicę między Tatrami Zachodnimi a Wysokimi. Następnie bez trudności na Świnicką Przełęcz (2051). Od tego momentu stromizna rośnie znacznie. Ostateczne podejście rozpoczynamy od obejścia szczytu od południa i pokonania eksponowanych skalnych rynienek. Po stromym, ale dobrze ubezpieczonym odcinku odłącza się szlak na Zawrat. Po chwili wchodzimy na grań, a stąd do szczytu łatwy i eksponowany kawałeczek. Ładna panorama na Dolinę Gąsienicową i Pięciu Stawów oraz Tatry Słowackie.
Wysokość 2301m, czas przejścia ok. 2h. W czasie burzy niebezpieczeństwo porażenia piorunem.
 
Na Halę Gąsienicową przez Dolinę Jaworzynki
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 5 km Różnica wzniesień: 550 m Czas: 1 h 30 min
Szlak konkurencyjny dla drogi przez Boczań. Prowadzi nieco odmiennie - gdyż najpierw doliną, a potem funduje strome podejście. Zimą jest to wariant mniej bezpieczny ze względu na lawiny. Zaczynamy za mostkiem na Bystrej w Kuźnicach i podążamy wgłąb doliny za znakami żółtymi. Niedługo wychodzimy z lasu na urokliwą polanę, gdzie znajdują się pozostałości szałasów pasterskich. Szutrowa droga jest bardzo przyjemna - idealna na spacer dla wczasowiczów. Po lewej stronie otaczają nas stoki Skupniowego Upłazu, zaś od południa dolinę zamyka Kopa Magury. Na tym odcinku szlak wznosi się bardzo powoli.
Dość szybko przechodzimy całą dolinę i na jej końcu szlak gwałtownie skręca w prawo. Wchodzimy do lasu i pniemy się stromymi, kamiennymi schodkami. Po dłuższej chwili opuszczamy las na dobre, odsłaniają się widoki ku północy - Zakopane, Gubałówka, Babia Góra. Trawersujemy stoki Małej Kopy Królowej i skalistą ścieżką wydostajemy się na Przełęcz Między Kopami (1499), gdzie dochodzimy do znaków niebieskich.Dalej czeka nas już tylko spokojne zejście do schroniska.
 
Na Halę Gąsienicową przez Boczań
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 5 km Różnica wzniesień: 550 m Czas:1 h 30 min
Obok szlaku przed Dolinę Jaworzynki najszybsze i najpopularniejsze dojście na Halę Gąsienicową. Do tego chyba najbardziej interesujące widokowo. Idealne dla zarówno dla ludzi, dla których Hala jest celem samym w sobie, jak i dla tych, którzy traktują ją tylko jako punkt węzłowy.
Od stacji kolejki linowej w Kuźnicach w lewo, na wschód. Mijamy po drodze początek szlaku na Giewont, przechodzimy mostek nad Bystrą i ruszamy szlakiem niebieskim dość stromo do góry. Towarzyszą nam znaki zielone, które po chwili odłączają sie na Nosal. My poruszamy się po dosyć śliskich, rdzawych skałach, które świadczą o obecności rudy żelaza. Długimi zakosami wydostajemy się coraz wyżej i wyżej. W pewnym momencie, przez prześwit w lesie wyłania się bardzo ładny widok na południowe zbocza Giewontu. Następnie znowu wchodzimy w las, by wydostać się na wierzchołek Boczania (1228). W końcu wychodzimy z lasu na grzbiet Skupniowego Upłazu, który zresztą niegdyś był zalesiony, jednak wskutek wycinki lasu i wypasu owiec został ogołocony z drzew. Powoli odradza się tu jednak naturalne zalesienie. W dole widać bardzo ładnie Dolinę Olczyską i Kopieńce. Po drugiej stronie zaś Kasprowy. Poruszamy się teraz prawie płaską, szeroką i bardzo przyjemną drogą, która zaprowadzi nas aż na Przełęcz Między Kopami (1499). Tutaj
dołącza się żółty szlak z Doliny Jaworzynki.
Ostatni odcinek prowadzi znów szeroką drogą, obniżając się nieco. Zza zbocza wyłania się otoczenie Hali Gąsienicowej. Przy dobrej widoczności z lewej strony widoczne Tatry Bielskie. Dalej szlak zaczyna nachylać się coraz bardziej ku dołowi i zbiega w kierunku schroniska. Zimą szlak relatywnie bezpieczny.
 
Na Halę Gąsienicową z Wierchporońca
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 11.5 km Różnica wzniesień: 670 m Czas: 4 h 10 min
Szlak stanowi najdłuższe dojście na Halę Gąsienicową. Prowadzi ze wschodu, z Wierchporońca, tuż za połączeniem starej drogi do Morskiego Oka z nową. Mimo niskiej popularności zdecydowanie wart jest przejścia, gdyż prowadzi przez bardzo urokliwe i ciekawe okolice.
Od parkingu w Wierchporońcu pniemy się znakami zielonymi pod górę. Szeroka droga wyprowadza nas na grzbiet, skąd lesistym traktem maszerujemy bardzo wygodnie i w prawie płaskim terenie aż do Rusinowej Polany.
Miejsce to słynie od przeszło wieku z cudownego widoku. Wspaniale prezentuje się otoczenie Doliny Białej Wody oraz część pozostałych szczytów słowackich Tatr Wysokich. Na rozłożystej polanie przywrócono kulturowy wypas owiec, a miejsce to samo w sobie jest idealne na dłuższy postój. Stanowi ono także punkt łącznikowy, albowiem można stąd dostać się zarówno do Morskiego Oka, jak i na Wiktorówki. Dalej szlak przechodzi na przełaj przez polanę i pnie się dość stromo na zbocza Gęsiej Szyi (1489). Skalisty szczyt należy do bardzo przyjemnych miejsc, a śliczne widoki dodatkowo umilają tam pobyt. Następnie czeka nas dłuższe zejście, którym osiągamy Waksmundzką Rówień (skrzyżowanie ze szlakiem czerwonym z Cyrhli do Morskiego Oka), a dalej dość monotonnie na Polanę Pańszczyca. Szlak od tego miejsca staje się dużo mniej ciekawy.
Wchodzimy w Dolinę Czerwonego Potoku i po długim leśnym odcinku wydostajemy się w piętro kosówek, napotykając przy okazji Pańszczycki Potok. Odchodzi tu na czarno znakowana ścieżka, będąca skrótem do żółtego szlaku na Krzyżne.
Kolejny etap jest już prawie zupełnie lesisty i monotonny, trawersujemy szerokim łukiem Żółtą Turnię, by później zmienić orientację na południowo - zachodnią. Ostatni odcinek jest dosyć odległy i obniża się zboczami Żółtej Turni, by w końcu osiągnąć dno Doliny Suchej Wody, połączyć się wpierw ze znakami żółtymi z Krzyżnego, a następnie drogą jezdną z Brzezin i doprowadzić do schroniska.
 
Na Kasprowy Wierch z Hali Gąsienicowej
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 3 km Różnica wzniesień: 450 m Czas: 50 min
Kasprowego Wierchu nikomu przedstawiać nie trzeba. Ten szczyt to na równi z Giewontem symbol Tatr. Warto jednak opisać trasę, która może być ciekawszą alternatywą dla wyjazdu kolejką, czy wejścia wzdłuż kolejki, bezpośrednio z Kuźnic.
Szlak zaczyna się przy schronisku "Murowaniec". Żółte znaki prowadzą wśród kosówki na południowy zachód. Po kilku minutach mijamy odejście szlaku niebieskiego nad malowniczy Czarny Staw Gąsienicowy. Przez jakiś czas jeszcze podążamy wzdłuż strumienia, tylko nieznacznie się wznosząc. Po ok. 20 minutach dotrzemy do zboczy Beskidu, co najlepiej uświadomi nam dolna stacja wyciągu na Kasprowy - ten jednak jest raczej atrakcją dla narciarzy i czynny jest tylko w zimie. Tam też odbijają na południe szlaki zielony na Przełęcz Liliowe i czarny na Świnicką Przełęcz.
Nasz szlak natomiast, znacznie od tego miejsca wyostrza. Idziemy kamiennymi schodami, które wprawdzie nie są szczególnie trudne, lecz wymagają górskiego obuwia. Teren jest odsłonięty, przez co łatwo tam o wiatry, często również zdarzają sie mgły. Po ok. 30 minutach podejścia szlak kończy się. Jesteśmy na Suchej Przełęczy - gwar stacji kolejki uświadamia nam, że cel podróży mamy już na wyciągnięcie ręki.
 
Na Zawrat z Hali Gąsienicowej
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 8.5 km Różnica wzniesień: 680 m Czas: 2 h 20 min
Szlak ten popularny jest wśród turystów od przeszło wieku. Stanowi etap przeprawy z Zakopanego i surowej Hali Gąsienicowej przez góry do nieco magicznej i bajkowej Doliny Pięciu Stawów Polskich lub Morskiego Oka.
Dodatkowo samo w sobie podejście na Zawrat jest bardzo atrakcyjne - droga bowiem jest niebanalna i na długim odcinku ubezpieczona łańcuchami i klamrami. Szlak ma dobre walory treningowe i umożliwia zapoznanie się ze sztucznymi ułatwieniami i ekspozycją. Niestety zdarza się tu sporo wypadków, głównie ze względu na duży ruch i kiepskie przygotowanie oraz wyposażenie turystów. Warto również wspomnieć, iż z przełęczy wyłania się piękna, a zarazem sławna panorama.
Od schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej poruszamy się wraz ze znakami niebieskimi w kierunku Czarnego Stawu Gąsienicowego. Wygodna ścieżka prowadzi wśród kosodrzewin zboczami Małego Kościelca, który chociaż niepozorny - bywa w zimie źródłem śmiercionośnych lawin. Pierwszą ofiarą takiej lawiny został wybitny kompozytor - Mieczysław Karłowicz, co zresztą upamiętnia tablica przy szlaku. Na tym odcinku w zasadzie nie nabieramy wysokości, a krótkie podejście występuje na samym końcu, gdy osiągamy morenę stawu.
Jezioro należy do ładniejszych i większych w Tatrach. Po lewej stronie górują nad nim Granaty, po prawej piramida Kościelca, a na wprost Kozie Wierchy, Zamarła Turnia i złowrogie Czarne Ściany. Zawrat pozostaje niewidoczny. Dalej ścieżka obchodzi jezioro od wschodu, przekracza rwący potok i czasami wygodnym chodnikiem, a czasami po ogromnych głazach lub prostych skałkach wznosimy się coraz wyżej i wyżej. Po kilkunastu minutach wychodzimy na próg Zawratowego Kotła, skąd odsłania się właściwy widok na cel naszej wyprawy. Sceneria jest surowa i posępna, a Zawratowy Żleb budzi respekt. Na dnie kotła leży niewielki, Zmarzły Staw, który zgodnie z nazwą często bywa skuty lodem. My przechodzimy kocioł na wprost i ciągle bez trudności pniemy się na lewo od
żlebu, którego dnem prowadzi wariant zimowy. Teren jednakże staje się coraz bardziej skalisty i po pewnym czasie zaczynają się pierwsze łańcuchy, które zwiastują wejście w ściany Małego Koziego Wierchu. Od tego momentu szlak staje się ciekawszy i o wiele trudniejszy. Mimo wszystko jednak, nie występują miejsca o dużych trudnościach technicznych, a droga jest bardzo dobrze ubezpieczona. Zdarzają się tu wprawdzie momenty, gdzie trzeba przez chwilę zastanowić się nad wyborem najwłaściwszego wariantu trasy, czy też nad sposobem przejścia. Szlak czasami bywa też eksponowany - zachowajmy więc ostrożność. Ostatni odcinek pod samą przełęczą to wygodny chodniczek, który wyprowadza nas na jej szerokie siodło. Turysta przyzwyczajony do ponurej scenerii panującej w Kotle, zostaje wprost olśniony widokiem z przełęczy. Panorama jest doprawdy imponująca i bardzo bogata. W dole mieni się Zadni Staw Polski, a na wprost widać Szpiglasową
Przełęcz, Rysy i Mięguszowieckie. W oddali majaczą szczyty słowackich Tatr Wysokich. Wycieczkę można kontynuować schodząc bez trudności do Doliny Pięciu Stawów, Orlą Percią w kierunku Małego Koziego Wierchu lub w stronę Świnicy. Dwa ostatnie warianty są jednymi z najtrudniejszych szlaków w Tatrach.
 
Na Świnicę z Hali Gasienicowej przez Liliowe
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 4.7 km Różnica wzniesień: 750 m Czas: 2 h 30 min
Początek przy Murowańcu, razem ze szlakiem na Kasprowy. W połowie drogi znaki zielone odłączają się w lewo i dość mozolnie podchodzimy zboczem Beskidu, zakosami na przełęcz. Cały czas towarzyszą nam ładne widoki na Stawy Gąsienicowe i zachodni profil Kościelca. Liliowe stanowi umowną granicę Tatr Wysokich i Zachodnich, ładny widok na Kopy Liptowskie, Dolinę Cichą, Goryczkowe, aż miło popatrzeć i chwilkę odpocząć. Do tego miejsca brak trudności. Dalej idziemy jak w poprzednim opisie. Dojście zajmuje zwykle prawie 2,5h.

Na Świnicę przez Świnicką Przełęcz
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 4.3 km Różnica wzniesień: 720 m Czas: 2 h 20 min
Szlak trochę trudniejszy i bardziej męczący, ale pozwalający się zapoznać z uroczym Zielonym Stawem. Znaki czarne odłączają się w tym samym miejscu co w poprzednim szlaku, ale skręcają zdecydowanie bardziej w lewo. W górnych partiach lekkie trudności, poważnie wzrastające w niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Można tu wyczuć prawdziwie wysokogórską atmosferę. Często do połowy lata na szlaku zalegają płaty śniegu. Po zdobyciu przełęczy droga taka sama jak w tym opisie.

Na Świnicę z Zawratu
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 700 m Różnica wzniesień: 150 m Czas: 40 min
Wycieczka z Zawratu na Świnicę lub w kierunku przeciwnym stanowi jeden z najatrakcyjniejszych szlaków w Polskich Tatrach. Praktycznie przez całą drogę towarzyszą nam trudności techniczne i sztuczne ubezpieczenia w postaci klamer i łańcuchów. Mimo więc, iż faktycznia Orla Perć prowadzi z Zawratu na Krzyżne, opisywany odcinek nie odbiega znacząco trudnością od najsłynniejszego szlaku Tatr. Początek trasy na szerokim siodle Zawratu. Oznakowana na czerwono ścieżka obniża się nieco na stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich i po niedługim czasie wchodzi w skalny teren Zawratowej Turni. Tu też zaczynają się trudności w postaci eksponowanych trawersów oraz pionowych ścianek, gdzie z pomocą przychodzą nam klamry. W sezonie niemal w każdy pogodny dzień przy trudniejszych miejscach ustawiają się spore kolejki, a jedna spanikowana osoba potrafi zablokować ruch na wiele minut. Korzystając z chwili wytchnienia warto spojrzeć na mieniącą się taflę Zadniego Stawu Polskiego i okoliczne szczyty. Z czasem droga staje się nieco trudniejsza i wznosi się coraz bliżej grani. Wprawnej osobie każdy krok sprawia dużo przyjemności i warto się nim rozkoszować, gdyż Świnicę osiągamy już po kilkudziesięciu minutach. Tuż pod jej wierzchołkiem łączymy się ze szlakiem z Kasprowego Wierchu i przechodząc przez efektowne żeberko, gdzie niektórzy muszą przeczołgać się pod łańcuchem, wychodzimy na górę. Szczyt jest wystarczająco obszerny by wygodnie zająć miejsce, a jest na co popatrzeć. Na północy ładnie prezentuje się Dolina Gąsienicowa, zdecydowanie lepszy widok jednak zyskujemy po południowej stronie. Kapitalnie widać iglice Tatr Wysokich, Krywań, skalny mur Hrubego. W dole straszy otchłań Doliny Walentkowej, gdzie nie raz przyszło spadać niefortunnemu turyście. Jako, że Świnica jest najwyższym szczytem w okolicy musimy trzymać się od niej z daleka, gdy istnieje groźba wystąpienia wyładowań atmosferycznych. Na opisywanym szlaku, z racji metalowych łańcuchów, wyjątkowo często zdarzają się porażenia.

Na Krzyżne z Hali Gąsienicowej
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 5 km Różnica wzniesień:730 m Czas: 2 h 30 min
Krzyżne jest niemalże tak samo słynną przełęczą jak Zawrat. Jej popularność wiąże się głównie ze wspaniałą panoramą, jaką Krzyżne nas uracza. Mimo, że jest ona podobna do widoku z Zawratu, to jednak jej zasięg jest szerszy, a kompozycja szczytów ciekawsza. Szlak na Krzyżne jest znacznie łatwiejszy i o wiele dłuższy od drogi na Zawrat, przez co mniej popularny. Dzięki temu, wędrując na przełęcz mamy możliwość spokojnego obcowania z naturą, a nasza trasa wiedzie przez bardzo dziką i piękną Dolinę Pańszczycy. Początek znaków żółtych przy schronisku na Hali Gąsienicowej. Szlak prowadzi nas początkowo na wschód, schodząc na dno Doliny Suchej Wody, a następnie trawersując zbocza rozłożystej, Żółtej Turni. Cały czas poruszamy się w dość gęstym lesie. Dopiero pod koniec tego długiego odcinka wychodzimy w piętro kosodrzewin i wydostajemy się do Doliny Pańszczycy. Od wschodu jest ona ograniczona przez masywne zbocza Wielkiej Koszystej, a od południa przez Buczynowe Turnie. Zmieniamy orientację na południową i kierujemy się w wyższe partie doliny. Po krótkim czasie dochodzimy do Czerwonego Stawu, który jest niewielkim, aczkolwiek bardzo urokliwym jeziorkiem o charakterystycznym zabarwieniu dna. Nad jego brzegiem można doskonale odpocząć przed trudami dalszej wędrówki. W okolicynierzadko słychać przeciągłe gwizdy wydawane przez nawołujące się świstaki. Dalsza droga wiedzie wśród ogromnych rumowisk i wznosi się coraz wyżej, w coraz bardziej skalny teren. W końcu wyłania się cel naszej wędrówki - szerokie siodło Krzyżnego. Kamienny chodnik zakosami wznosi nas na znaczną wysokość, a następnie wprowadza w litą skałę. Odcinek ten jest najtrudniejszy technicznie w całej wycieczce, co nie oznacza, że sprawia jakiekolwiek zauważalne trudności przy dobrych warunkach
atmosferycznych. Po wyjściu ze skał droga znów zamienia się w wygodny chodnik, który wyprowadza nas aż na przełęcz.
Zgodnie z zapowiedzią widok jest niezwykle bogaty. Po lewej stronie widać Tatry Bielskie, a idąc w prawo Słowackie Tatry Wysokie, rejon Doliny Białej Wody, Rysy, Mięguszowieckie, a w końcu też Hruby Wierch, znad którego nieśmiało wyłania się Krywań. W dole mienią się jeziora w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, wspaniale widać też potęgę Wielkiej Siklawy. Co więcej, szum wodospadu jest tu doskonale słyszalny.
 
Na Kozią Przełęcz z Hali Gąsienicowej
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 5 km Różnica wzniesień: 650 m Czas: 2 h 0 min
Wyprawa na Kozią Przełęcz jest z pewnością jednym z ciekawszych doświadczeń tatrzańskich. Miejsce to jest na ogół rzadziej uczęszczane niż Zawrat czy Granaty, przez co odnajdziemy tu więcej spokoju. Ponadto szlak oferuje kontakt ze skałą i jest dobrym, aczkolwiek nietrudnym treningiem. Pamiętajmy jednak, że opisywana trasa stanowi najłatwiejsze dojście na przełęcz. Zejście do Doliny Pięciu Stawów Polskich jest znacznie trudniejsze, a górą przebiega również bardzo skomplikowana technicznie na tym odcinku Orla Perć. Jako, iż droga na Kozią Przełęcz prowadzi w dużym stopniu po pochyłych, wygładzonych płytach, musimy zachować szczególną ostrożność w wypadku deszczu lub co gorsza - oblodzenia. Niestety sama przełęcz jest miejscem bardzo wąskim, przez co nie
można tu urządzić żadnego postoju. Zresztą nie warto - widok jest niezbyt interesujący.
Początek naszej trasy przy schronisku na Hali Gąsienicowej. Podążając za znakami niebieskimi wyruszamy w kierunku południowym. Idziemy stokami Małego Kościelca, ponad dnem Doliny Suchej Wody. Na tym odcinku wznosimy się bardzo nieznacznie. Po około trzydziestu minutach wydostajemy się na próg Czarnego Stawu Gąsienicowego. Jezioro prezentuje się ślicznie, a okoliczne szczyty ukazują w pełni swój majestat. My okrążamy staw od wschodu i rozpoczynamy strome podejście na próg Zawratowego Kotła. Po drodze, w lewo odchodzą znaki żółte, którymi to po skalnych, niebanalnych progach wydostajemy się do Dolinki Koziej. Sceneria jest
bardzo surowa i nieprzyjazna, lecz przez to prawdziwie wysokogórska. Na kolejnym odcinku szlak ostro pnie się w górę. W wyższych partiach towarzyszą nam ubezpieczenia w postaci
łańcuchów, lecz trudności techniczne są niezbyt wielkie. Droga prowadzi w skałach, często po ogromnych płytach. W końcu wchodzimy jednak w wilgotny i ubezpieczony żleb, którym wychodzimy na przełęcz.

Na Zadni Granat z Hali Gąsienicowej
Odległość: 5 km, Różnica wzniesień: 730m, czas: 2 h 30 min
Granaty, a szczególnie Skrajny, słyną ze wspaniałych i rozległych widoków. Bardzo okazale prezentują się z Hali Gąsienicowej, a fakt, że przebiega przez nie Orla Perć dodaje im honorności. Okoliczne szlaki należą do bardzo skomplikowanych technicznie, przez co nie brak tu głośnych wypadków. Niemniej, opisywana droga, jako jedyna nie przedstawia większych trudności technicznych, co więcej - wyprowadza na najwyższy z Granatów. Początek przy schronisku na Hali Gąsienicowej, skąd wraz ze znakami niebieskimi wyruszamy na południe, stokami Małego Kościelca. Trasa wznosi się na tym odcinku bardzo łagodnie, w zimie jednak jest dosyć zagrożona
lawinami. W jednej z nich zginął Mieczysław Karłowicz, co upamiętnia przydrożna tablica. Po około trzydziestu minutach wychodzimy na morenę Czarnego Stawu Gąsienicowego. Jezioro jest bardzo urokliwe, a okoliczna sceneria pełna majestatu. My obchodzimy jezioro od wschodu i kierujemy się w dalszym ciągu na południe. Opuszczamy znaki niebieskie i szlakiem żółtym, po skalnych progach dochodzimy do Dolinki Koziej. Progi te są w zasadzie jedynym trudniejszym miejscem na szlaku.
W dolince otoczenie staje się jeszcze bardziej surowe - ku jej dnu opadają potężne płyty Koziego Wierchu, złowrogo wyglądają też Czarne Ściany. My zaś kierujemy się od rozdroża znakami zielonymi na wschód. Wygodny chodnik prowadzi nas zakosami coraz wyżej i wyżej. Trawiaste stoki Zadniego Granata ze względu na stromiznę narażone są na obsuwy, które m.in. miały miejsce kilka lat temu, uszkadzając w wielu miejscach szlak.
Droga została jednak w pełni naprawiona, a my po kilkudziesięciu minutach mozolnego podejścia wychodzimy na niezbyt obszerny wierzchołek. W dole wyłania się wspaniała Dolina Pięciu Stawów Polskich, znad której wyłaniają się najwyższe szczyty Tatr Wysokich. Mimo, iż widok jest bardzo ładny, znacznie ustępuje panoramie ze Skrajnego Granata, na który możemy przejść w kilkadziesiąt minut Orlą Percią. Co ważne, najtrudniejszy szlak polskich Tatr, jest na tym odcinku względnie łatwy, przez co stanowi dobry pierwszy kontakt z Orlą Percią.
Bardziej wprawni mogą pójść Orlą Percią w kierunku zachodnim, schodząc trudnym Żlebem Kulczyńskiego lub z Koziego Wierchu. Dla ludzi nie obytych ze skałą zostaje powrót tą samą trasą.

Na Skrajny Granat Hali Gąsienicowej
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 4.5 km Różnica wzniesień: 710 m Czas:2 h 30 min
Granaty, a szczególnie Skrajny, słyną przede wszystkim z pięknych widoków. Dodatkowym walorem jest niewątpliwie ich położenie i to, że znajdują się mniej więcej pośrodku Orlej Perci. Co więcej, szlak żółty na Skrajny Granat jest drogą niezwykle atrakcyjną i urozmaiconą,
Od Murowańca idziemy szlakiem niebieskim do Czarnego Stawu Gąsienicowego, by następnie rozpocząć obchodzenie go od lewej strony. W połowie stawu, w lewo odchodzą znaki żółte. Skręcamy w nie, by po chwili zatopić się w morzu wysokich kosodrzewin. Bardzo ładna, dyskretnie poprowadzona ścieżka prowadzi nas coraz wyżej i wyżej, staw zaś zostaje w dole i przy dobrej pogodzie, wspaniale mieni się w słońcu. Kosówki przerzedzają się i stają się coraz niższe, a widoki nabierają głębi. Dostojnie prezentuje się stąd Zawrat oraz Kozi Wierch. Bardzo ładnie widać też z profilu Kościelec.
Po chwili ścieżka wchodzi w piętro hal i prowadzi coraz bardziej skalnym terenem. Pojawiają się pierwsze, niewielkie trudności, gdyż musimy wdrapać się kilkadziesiąt metrów po dobrze urzeźbionych skałkach. Następnie szlak skręca w prawo, w ponure i ocienione zwykle miejsce, gdzie z pomocą łańcucha wchodzimy w ścianę Skrajnego Granata. Widoki są majestatyczne.
Dalej trasa prowadzi po łatwych, a czasami też trudniejszych dla turysty skałkach pnąc się na szczyt. Miejscami należy bardzo uważać, ponieważ teren jest kruchy. Tym bardziej, że szlak pozbawiony jest tu wszelkich ubezpieczeń. Nad sobą widzimy tylko niebo i skały, pod nogami zaś rozpościera się wspaniała panorama Doliny Gąsienicowej. W końcu, dość niespodziewanie, wychodzimy na skalisty i niezbyt obszerny wierzchołek. Widok jest jednym z najbogatszych w Tatrach, albowiem odsłania się Dolina Pańszczycy i Dolina Pięciu Stawów Polskich, znad której zaś wyłaniają się najwyższe szczyty Tatr Wysokich. Z dołu słychać szum Wielkiej Siklawy.
Zdecydowanie warto tu dłużej pobyć, tym bardziej, iż dalsza droga możliwa tylko Orlą Percią. Proponowana pętla wycieczkowa to Skrajny Granat - Zadni Granat - Hala Gąsienicowa (najłatwiejszy wariant, co nie znaczy, że banalny).
 
Na Kozią Przełęcz z Hali Gąsienicowej
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 5 km Różnica wzniesień:650 m Czas: 2 h 0 min
Wyprawa na Kozią Przełęcz jest z pewnością jednym z ciekawszych doświadczeń tatrzańskich. Miejsce to jest na ogół rzadziej uczęszczane niż Zawrat czy Granaty, przez co odnajdziemy tu więcej spokoju. Ponadto szlak oferuje kontakt ze skałą i jest dobrym, aczkolwiek nietrudnym treningiem. Pamiętajmy jednak, że opisywana trasa stanowi najłatwiejsze dojście na przełęcz. Zejście do Doliny Pięciu Stawów Polskich jest znacznie trudniejsze, a górą przebiega również bardzo skomplikowana technicznie na tym odcinku Orla Perć. Jako, iż droga na Kozią Przełęcz prowadzi w dużym stopniu po pochyłych, wygładzonych płytach, musimy zachować szczególną ostrożność w wypadku deszczu lub co gorsza - oblodzenia. Niestety sama przełęcz jest miejscem bardzo wąskim, przez co nie
można tu urządzić żadnego postoju. Zresztą nie warto - widok jest niezbyt interesujący.
Początek naszej trasy przy schronisku na Hali Gąsienicowej. Podążając za znakami niebieskimi wyruszamy w kierunku południowym. Idziemy stokami Małego Kościelca, ponad dnem Doliny Suchej Wody. Na tym odcinku wznosimy się bardzo nieznacznie. Po około trzydziestu minutach wydostajemy się na próg Czarnego Stawu Gąsienicowego. Jezioro prezentuje się ślicznie, a okoliczne szczyty ukazują w pełni swój majestat. My okrążamy staw od wschodu i rozpoczynamy strome podejście na próg Zawratowego Kotła. Po drodze, w lewo odchodzą znaki żółte, którymi to po skalnych, niebanalnych progach wydostajemy się do Dolinki Koziej. Sceneria jest bardzo surowa i nieprzyjazna, lecz przez to prawdziwie wysokogórska.
Na kolejnym odcinku szlak ostro pnie się w górę. W wyższych partiach towarzyszą nam ubezpieczenia w postaci łańcuchów, lecz trudności techniczne są niezbyt wielkie. Droga prowadzi w skałach, często po ogromnych płytach. W końcu wchodzimy jednak w wilgotny i ubezpieczony żleb, którym wychodzimy na przełęcz.
 
Na Kościelec spod Czarnego Stawu Gąsienicowego
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 4 km Różnica wzniesień: 680 m Czas:1 h 40 min
Od Murowańca idziemy szlakiem niebieskim prowadzącym na Zawrat, a następnie przy Czarnym Stawie skręcamy w prawo w znaki zielone prowadzące dość mozolnie, po kamiennych schodkach na przełęcz Karb. Ładne widoki na lewą część Hali Gąsienicowej. Po osiągnięciu przełęcz można ujrzeć całą halę. Do tej pory brak trudności. Dalej wchodzimy na czarny szlak prowadzący wprost na Kościelec. Tutaj zaczynają się miejsca trudne technicznie. Najpierw zakosami, potem czasem prawie pionowo po skalnych stopniach szukamy drogi na szczyt. Gdzieniegdzie trzeba się podciągnąć lub chwilkę zastanowić. Jednym z tych miejsc jest wąska, eksponowana rynienka, na pokonanie której trzeba znaleźć sposób i zawierzyć swój los niemal mikroskopijnym wybrzuszeniom skalnym. Tak czy inaczej, po 1,5h jesteśmy już na szczycie i mamy okazje podziwiać widoczne stąd wszystkie stawy Gąsienicowe. Szczyt jest niezbyt obszerny i oblegany przez turystów.

Na Kościelec spod Zielonego Stawu Gąsienicowego
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość:4.5 km Różnica wzniesień:680 m Czas:2 h 0 min
Z Murowańca znakami czarnymi na Świnicką Przełęcz. Za uroczym Zielonym Stawem skręcamy w lewo na szlak niebieski. Z początku kamiennym chodnikiem, następnie po wielkich głazach lekko pod górę dochodzimy do przełęczy. Droga bardzo często używana do zejścia. Dalej jak opisie poprzednim. Przejście zajmuje ok. 2h.
 
Na Kozi Wierch z Doliny Gąsienicowej
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 5.5 km, Różnica wzniesień: 820m Czas: 3 h 0 min
Szlak dość trudny i niebezpieczny podczas deszczu (żleb może zamienić się szybko w rwący potok), prowadzący w końcowej części Orlą Percią. Droga oznakowana z początku niebiesko, potem żółto, zielono, czarno i czerwono. Z Murowańca z początku szlakiem na Zawrat i Kozią Przełęcz, aż do Dol. Koziej. Dalej znaki czarne. Wspinaczka po skałach najpierw ubezpieczona jest łańcuchem, a następnie osiągamy żleb i łączymy się z Orlą Percią. Skręcamy w prawo i południowym stokiem Koziego osiągamy wierzchołek. Ok. 3,5h z "Murowańca". Odległość 5,5 km.
 
Orlą Percią - odcinek Zawrat - Granaty
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 3.3 km Różnica wzniesień:110 m Czas:3 h 20 min
Szlak wytyczył ksiądz Walenty Gadowski w latach 1903-06. Prowadzi on granią majestatycznych i trudno dostępnych szczytów Tatr, takich jak Mały Kozi Wierch, Zmarzłe Czuby, Zamarła Turnia, Kozie Czuby, Kozi Wierch, Granaty, Buczynowe Turnie. Trasa słynie z dużej liczby wypadków, niektórzy jej przejście uważają za wyczyn, inni bez problemów ją przebiegają (głownie ci po kursach skałkowych - świeżo upieczeni "absolwenci"). Początek na Zawracie (2159). Dalej czerwone znaki prowadza granią na szczyt Małego Koziego Wierchu (2228).
Wspaniała panorama, dla której obejrzenia warto sie zatrzymać na dłuższy czas. Następnie schodzimy z pomocą łańcuchów, dość stromo (niebezpiecznie gdy leży śnieg, co zdarza się często), w stronę chłodnej Zmarzłej Przełączki Wyżniej. Dalej po skałach na Zmarzłe Czuby i granią na Zmarzłą Przełęcz. Kapitalne widoki na Zamarłą Turnię i jej południowe ściany. Dalej skalistymi tarasami dochodzimy nad Kozią Przełęcz, gdzie schodzimy po 8-metrowej drabince. Łączymy się na chwilę z żółtym szlakiem do Dol. Pięciu Stawów, aby przejść po wyślizganym tarasiku oraz ściance ubezpieczonej klamrami i po rozłączeniu się szlaków rozpocząć podejście na Kozie Czuby. Następnie granią dochodzimy do rynienki, która doprowadzi nas do wąskiej Koziej Przełęczy Wyżniej, teraz już tylko kilkadziesiąt minut łatwej wspinaczki dzieli nas od urwistego Koziego Wierchu. Ze szczytu roztacza się wspaniała panorama, widać wiele szczytów Tatr Słowackich. Kiedy nacieszymy oczy
widokiem południowymi, łagodnymi stokami Koziego schodzimy w kierunku Żlebu Kulczyńskiego, gdzie szlak obniża się już po płn. stronie grani, a trochę niżej odchodzi czarny szlak do Dol. Gąsienicowej. Po półgodzinnej wspinaczce jesteśmy już na Zadnim Granacie.

Orlą Percią - odcinek Granaty - Krzyżne
Otoczenie Hali Gąsienicowej
Odległość: 2 km Różnica wzniesień: 120 m Czas: 2 h 0 min
Z Zadniego Granatu przez Pośredni dochodzimy łatwym odcinkiem na Skrajny - kapitalny punkt widokowy. Następnie eksponowanym zejściem do Granackiej Przełęczy i dość krucho dalej, trawersem po płn. stronie grani na Przełęcz Nowickiego. Po przejściu drabinki i kilku dość łatwych, choć ubezpieczonych odcinków obchodzimy od południa Wielką Buczynową Turnię (wspaniałe widoki na Dolinę Pięciu Stawów) i w dość długiej wspinaczce zdobywamy Małą Buczynową Turnię. Stąd dość przepaścistą granią, bez łańcuchów, dochodzimy aż na Krzyżne.

Na Trzydniowiański Wierch Doliną Jarząbczą
Rejon Doliny Chochołowskiej
Odległość: 5 km Różnica wzniesień: 700 m Czas:2 h 0 min
Jest to częściowo szlak papieski, gdyż Jan Paweł drugi wędrował tu podczas swojego pobytu w Polsce w 1997 roku. Początek szlaku kawałek przed schroniskiem na Chochołowskiej Polanie. Z początku dość wygodną drogą, która później staje się coraz bardziej rozjeżdżona i zwykle zabłocona. Po kilkunastu minutach marszu docieramy widzimy miejsce, do którego udało się dojść papieżowi. Wydarzenie to zostało upamiętnione drewnianą tablicą. Widoki stają się coraz piękniejsze. Ścieżka w końcu wychodzi z lasu i wznosi się dość stromo, zakosami wśród kosówki. Po pewnym czasie odsłania się dalsza, już ostatnia część szlaku. Idziemy kamiennym chodnikiem wprost na Trzydniowiański. Znaki czerwone, czas przejścia: 2h. Możliwość zejścia grzbietem z powrotem do
Chochołowskiej lub kontynuowania wycieczki wraz ze znakami zielonymi na Kończystą.

Na Trzydniowiański Wierch i Kończystą
Rejon Doliny Chochołowskiej
Odległość: 5 km Różnica wzniesień: 900 m Czas: 2 h 30 min
Początek ok. 1,5km przed schroniskiem w Dolinie Chochołowskiej. Z początku znaki czerwone prowadzą żlebem Krowiniec. Dalej mozolnie i niezbyt wygodnie na grzbiet Kulawca. Dalej czeka nas trochę przedzierania się przez bujną kosówkę (najdorodniejsze okazy w Europie Środkowej). Po wejściu w piętro hal wędrówka staje się przyjemnością (szczególnie jesienią), wreszcie coś widać. Piękna panorama Ornaku. W niektórych miejscach odsłaniają się Tatry Wysokie. Rozglądając się tu i tam dochodzimy w końcu na Trzydniowiański (1768). Następnie idąc prosto wchodzimy w znaki zielone i dość stromą ścieżką pniemy się na Kończystą (2002). Od schroniska ok.
2,5h.
 
Na Wołowiec przez Długi Upłaz
Rejon Doliny Chochołowskiej
Odległość: 4.2 km Różnica wzniesień: 411 m Czas: 1 h 35 min
Startujemy z Grzesia, wchodząc w znaki niebieskie. Na początku czeka nas niewielkie zejście wśród kosówki, potem znowu troszeczkę podchodzimy. Cały czas towarzyszą nam piękne widoki. Szlak staje się bardziej płaski i nadzwyczaj wygodny i przyjemny. Zwykle w połowie drogi napotykamy dwie ogromne kałuże, które ominąć można jedynie przedzierając się przez gęstą kosówkę. Po ok. 40 min. czeka nas ostateczne, niezbyt męczące i krótkie podejście na Rakoń (1879). Na szczycie odsłania się piękna panorama Rohaczy. Rakoń znajduje się już w piętrze hal, więc bez przeszkód (jeśli pogoda na to pozwala) można się poopalać. Dalej czeka nas krótkie zejście z Rakonia, połączenie ze szlakiem zielonym oraz trochę dłuższe i bardziej męczące podejście na Wołowiec. Ze
szczytu piękna panorama. Podejście z Grzesia zajmuje ok. 1,5h, ze schroniska na Chochołowskiej Polanie 2,6h.
 
Na Wołowiec przez Dolinę Chochołowską Wyżnią
Rejon Doliny Chochołowskiej
Odległość: 5 km Różnica wzniesień: 950 m Czas: 2 h 30 min
Początek przy schronisku w Dolinie Chochołowskiej. Znakami zielonymi maszerujemy przez Dolinę
Chochołowską Wyżnią. Im bardziej oddalamy się od schroniska, tym bardziej stromy staje się szlak. Połowę drogi wyznacza Polana Chochołowska Wyżnia. Dalej wznosimy się aż kilkoma zakosami aż pod Wołowiec i zakręcamy w lewo, by go zdobyć. Podejście granią kończy nasz trud i możemy wreszcie rozkoszować się widokiem. Szczególnie zachwyca panorama Rohaczy. Wys. 2064m n. p. m. Odległość 5,1km. Czas przejścia ok. 2,5h.
 
Na Iwaniacką Przełęcz z Doliny Chochołowskiej
Rejon Doliny Chochołowskiej
Odległość: 3 km Różnica wzniesień: 420 m Czas: 1 h 20 min
Trochę mniej interesujący wariant przejścia od szlaku opisanego powyżej. Wędrówkę rozpoczynamy kawałek przed schroniskiem na Chochołowskiej Polanie, wraz ze znakami czarnymi (na Starorobociański). Po pięciu minutach trasy znaki żółte odchodzą w lewo, a my razem z nimi. Cały czas lasem, coraz szybciej nabieramy wysokości. Zmęczeni dochodzimy na przełęcz. Tu na szczęście znajduje się ładna polana, więc można sobie spokojnie odpocząć i podziwiać widoki na Tomanową Przełęcz. Niestety nie ma żadnego widoku na Dol. Chochołowską. Całość zajmuje nam ok. 1,2h. Możliwe podejście na Ornak znakami zielonymi lub zejście do Dol. Chochołowskiej szlakiem opisanym powyżej.

Na Starorobociański Szczyt przez Przełęcz Gaborową
Rejon Doliny Chochołowskiej
Odległość: 6.7 km Różnica wzniesień: 1130 m Czas: 3 h 0 min
Zaczynamy znakami czarnymi przy Wyżniej Chochołowskiej Bramie. Idziemy wzdłuż Starorobociańskiej Polany, a następnie lesistą Starorobociańską Doliną, aż dochodzimy na Starorobociańską rówień. Dalej wznosimy się skalistą granią na Siwą (1812), a później Gaborową Przełęcz (1959). Dalej dość stromo na ten najwyższy w polskich Tatrach Zachodnich szczyt (2176). Wspaniały widok na Tatry Zachodnie. Wysokie też pokazują się z bardzo ciekawej perspektywy. Szczyt należy do tych najbardziej komfortowych pod względem odpoczynku.
Dlaczego? Znajduje się tu, że tak powiem, "fotel skalny", czyli niewielka skała o płaskim podłożu i wygodnym oparciu. Gdy tak usiadłem ujrzałem kapitalną panoramę Zakopanego i Tatr Wysokie, żeby zobaczyć Zachodnie trzeba było niestety podnieść się z tego, jakże wygodnego dla zmęczonego turysty siedziska. Od początku szlaku 6,7km. Ok. 3h drogi bez odpoczynku.

Na Starorobociański Szczyt masywem Ornaku
Rejon Doliny Chochołowskiej
Odległość: 6.5 km Różnica wzniesień: 1046 m Czas: 3 h 0 min
Trochę bardziej urozmaicony wariant, z Iwaniackiej Przełęczy kierujemy się wraz ze znakami zielonymi wprost na Ornak. Z początku kawałek lasem, potem wśród kosówki. Z upływem czasu szlak robi się niemiłosiernie stromy.
Za to odsłaniają się się widoki na Kominiarski Wierch i Dol. Tomanową. Po 45 minutach spoceni wchodzimy na górę. Do głównego wierzchołka Ornaku pozostało jeszcze trochę drogi, ale bardzo wygodnej i ciekawej, ze względu na rozległe widoki zarówno za wschodnią, jak i zachodnią część Tatr. Grzbiet jest dość długi, więc wędrujemy kolejne 45 minut, mijając po drodze kolejne wierzchołki Ornaku, aż dochodzimy na Siwą Przełęcz (1812), miejsce odpoczynku wielu turystów. tutaj dochodzi czarny szlak z Dol. Starorobociańskiej. Dalej idziemy jak szlakiem przez Gaborową Przełęcz.

Na Wołowiec przez Długi Upłaz
Rejon Doliny Chochołowskiej
Odległość: 4.2 km Różnica wzniesień: 411 m Czas: 1 h 35 min
Startujemy z Grzesia, wchodząc w znaki niebieskie. Na początku czeka nas niewielkie zejście wśród kosówki, potem znowu troszeczkę podchodzimy. Cały czas towarzyszą nam piekne widoki. Szlak staje się bardziej płaski i nadzwyczaj wygodny i przyjemny. Zwykle w połowie drogi napotykamy dwie ogromne kałuże, które ominąć można jedynie przedzierając się przez gęstą kosówkę. Po ok. 40 min. czeka nas ostateczne, niezbyt męczące i krótkie podejście na Rakoń (1879). Na szczycie odsłania się piękna panorama Rohaczy. Rakoń znajduje się już w piętrze hal, więc bez przeszkód (jeśli pogoda na to pozwala) można się poopalać. Dalej czeka nas krótkie zejście z Rakonia, połączenie ze szlakiem zielonym oraz trochę dłuższe i bardziej męczące podejście na Wołowiec. Ze
szczytu piękna panorama. Podejście z Grzesia zajmuje ok. 1,5h, ze schroniska na Chochołowskiej Polanie 2,6h.

Na Wołowiec przez Dolinę Chochołowską Wyżnią
Rejon Doliny Chochołowskiej
Odległość :5km Różnica wzniesień: 950 m Czas: 2 h 30 min
Początek przy schronisku w Dolinie Chochołowskiej. Znakami zielonymi maszerujemy przez Dolinę
Chochołowską Wyżnią. Im bardziej oddalamy się od schroniska, tym bardziej stromy staje się szlak. Połowę drogi wyznacza Polana Chochołowska Wyżnia. Dalej wznosimy się aż kilkoma zakosami aż pod Wołowiec i zakręcamy w lewo, by go zdobyć. Podejście granią kończy nasz trud i możemy wreszcie rozkoszować się widokiem. Szczególnie zachwyca panorama Rohaczy. Wys. 2064m n. p. m. Odległość 5,1km. Czas przejścia ok. 2,5h.

 NA MIĘGUSZOWIECKĄ PRZEŁĘCZ POD CHŁOPKIEM źródło
Jeden z najtrudniejszych szlaków w polskich Tatrach. Nieliczne ubezpieczenia i silna ekspozycja terenu sprawiają dostarczają mocnych wrażeń. Trasa godna polecenia wyłącznie osobom odpornym na przepaście, odradza się pokonywanie jej w złych warunkach pogodowych. Trudy wspinaczki rekompensują wspaniałe widoki na Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami oraz bliskość potężnych Mięguszowieckich Szczytów.
 
Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem - przełęcz położona w głównej grani Tatr, pomiędzy dwoma z Mięguszowieckich Szczytów - Czarnym i Pośrednim, ponad Doliną Rybiego Potoku i Doliną Mięguszowiecką. To najwyżej położona, dostępna szlakiem turystycznym przełęcz w polskich Tatrach (2307 m n.p.m.). Nazwa przełęczy pochodzi od zlokalizowanej w jej wschodniej części 15-metrowej turni zwanej "Chłopkiem".
 
Pierwszego odnotowanego wejścia dokonali w 1861 r. przewodnicy tatrzańscy z grupą myśliwych.  Pod koniec XIX wieku Towarzystwo Tatrzańskie przygotowało szlak na przełęcz od strony polskiej, w trudniejszych miejscach montując stalowe klamry i znakując całą trasę. Kiedyś na przełęcz można było się dostać także od strony słowackiej - dziś ze względów bezpieczeństwa odcinek ten jest zamknięty dla ruchu turystycznego. Z Mięguszowiecką Przełęczą pod Chłopkiem związana jest akcja słynnego utworu Stanisława Witkiewicza "Na przełęczy".
 
Wycieczkę zaczynamy w Palenicy Białczańskiej, skąd asfaltową drogą w ok. 2 godziny docieramy do schroniska nad Morskim Okiem (opis trasy). Kolejny etap trasy do dojście nad Czarny Staw pod Rysami. Czerwony szlak turystyczny biegnie dookoła Morskiego Oka, zatem jezioro obejść możemy z jednej lub z drugiej strony (czas przejścia podobny). W jego południowo-wschodniej części szlak wznosi się w górę, prowadząc do kotła Czarnego Stawu. Spływająca z niego malowniczymi kaskadami woda tworzy wodospad zwany Czarnostawiańską Siklawą. Podczas podejścia mamy go po lewej stronie. Trasa wiedzie dużymi kamiennymi stopniami i nie przysparza szczególnych problemów. Po około 45 minutach wędrówki od schroniska nad Morskim Okiem osiągamy brzeg Czarnego Stawu pod Rysami. Uwagę przykuwa stojący nad nim żelazny krzyż, postawiony w 1836 r. z inicjatywy ówczesnego proboszcza z Poronina. Malowniczo położony Czarny Staw to dobre miejsce na odpoczynek przed dalszym etapem wycieczki. Duże wrażenie robi otoczenie jeziora - piękna ściana Kazalnicy, potężne Mięguszowieckie Szczyty, wreszcie Rysy, na które prowadzi dalej czerwony szlak.
 
My skręcamy jednak w prawo, wchodząc na szlak zielony. Pierwszy odcinek jest bardzo prosty - idziemy po kamiennych schodach wśród kosodrzewiny, po kilkunastu minutach docierając do trawiastego wypłaszczenia terenu. Następnie trasa odbija nieco w lewo, przez rumowiska skalne prowadząc pod ścianę Kazalnicy. Trawersujemy zbocze dochodząc do dość stromego żlebu, którym wspinamy się z pomocą rąk. W ten sposób osiągamy Kocioł Mięguszowiecki zwany "Bańdziochem". Kilka minut idziemy pośród głazów wypełniających kocioł, obchodząc go niejako z lewej strony. Zbliżamy się do trudniejszego odcinka. Szlak wiedzie przez rynny skalne, z reguły zawierające dobrze wyrzeźbione miejsca, w których stawiać należy stopy. Miejscami teren może być jednak nieco kruchy. Wkrótce docieramy do jednego z bardziej charakterystycznych miejsc na szlaku, czyli wąskiej ścieżki biegnącej nad przepaścią. Ubezpieczona jest ona dwoma klamrami, a trudności są czysto psychologiczne. Sztuczne ułatwienia towarzyszą nam także dalej. Klamry są bardzo przydatne, gdyż droga wiedzie stromo pod górę. Wreszcie wychodzimy na kamienną ścieżkę, która po kilkunastu minutach wprowadzi nas na szczyt Kazalnicy Mięguszowieckiej (2159 m n.p.m.). To dobre miejsce na odpoczynek i podziwianie krajobrazu. Świetnie prezentują się stąd Rysy i Wysoka, widzimy potężne ściany Mięguszowieckich Szczytów, a w dole Dolinę Rybiego Potoku z malowniczym Morskim Okiem.
Powyżej Kazalnicy szlak prowadzi granią w kierunku Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego, by po chwili odbić w prawo, trawersując jego zbocze. Idziemy tzw. "Galeryjką", czyli wąską i dość mocno eksponowaną ścieżką. Odcinek ten może być szczególnie niebezpieczny przy śliskim podłożu - np. wiosną, gdy zacienione miejsca pokrywa często warstwa śniegu lub lodu. Warto poruszać się jak najbliżej ściany, trzymając się jej rękami (brak tu bowiem sztucznych ułatwień). Wkrótce docieramy do skalnej rynny, która wymaga nieco wprawy we wspinaczce, jednak nie powinna przysporzyć większych problemów. W drodze na przełęcz czeka nas jeszcze jeden, być może najtrudniejszy sprawdzian dla psychiki. To kolejne przejście niezwykle wąską ścieżką biegnącą nad przepaścią. Na szczęście odcinek ten nie jest długi. Po jego pokonaniu już tylko kilka minut dzieli nas od siodła Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem, które osiągamy po nieco ponad 2 godzinach wędrówki od Czarnego Stawu pod Rysami. W tym miejscu kończy się szlak turystyczny, należy więc wrócić dokładnie tą samą drogą.
 
Źródło.. różne miejsca w internecie 





Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja wiadomość:


Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (16 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=